Niestety za pontyfikatu Franciszka synody stały się okazją dla modernistów do podważania nauczania katolickiego, wprowadzania zamieszania i próbowania, jak daleko można się posunąć w dyskusji nad samymi podstawami wiary katolickiej. Franciszek przyzwala na tego typu zachowania, a wręcz zachęca do nich, prosząc o nieobawianie się formułowania własnych myśli. Nie one są jednak najważniejsze w Kościele, ale wola Boża, której wszyscy ludzie wierzący powinni być wierni.

W dokumencie roboczym przed synodem znalazły się dwa zapisy, o których mówiło się już od dawna. Po pierwsze, jest to możliwość wyświęcania żonatych księży. Wszystko pozornie dla dobra lokalnego Kościoła, gdzie brakuje kapłanów. Baldisseri już zapowiedział jednak, że synod będzie miał znaczenie dla całego Kościoła powszechnego. Odrzucenie celibatu w Amazonii poskutkuje odrzuceniem go w całym Kościele. Wiadomo, na początku zrobią to Niemcy, Belgowie, Holendrzy, a dopiero później przyjdzie czas na kolejne kraje, w tym na Polskę pewnie w ostatniej kolejności. Niemniej, jeśli proces się zacznie, już nic go nie zatrzyma.

Celibat nie jest dogmatem, ale nie jest też jedynie kwestią dyscypliny. Ma głęboki wymiar mistyczny - ksiądz poświęca się Bogu. Rezygnacja z celibatu będzie oznaczać cofnięcie się Kościoła do wczesnego średniowiecza (do tego, co w nim było akurat najgorsze) i wszystkich problemów, jakie wówczas były obecne. Przyczyniłoby się to do zupełnej degrengolady kleru, utraty zaufania wiernych do kapłanów, tak wielu kłopotów, których się nawet nie spodziewamy. Pogłębiłoby to kryzys w Kościele, choć Kościół poradziłby sobie z tym zapewne.

Gorzej z drugim postulatem Instrument Laboris. Mówi on o otwartości na lokalną kulturę. Nie chodzi tutaj jednak o prostą inkulturację, która zawsze była obecna w działaniu Kościoła. Chodzi o synkretyzm religijny, połączenie chrześcijaństwa i wierzeń pogańskich, uznaniu, że szamani są w stanie wnieść wiele do naszej wiary. Tymczasem do tej pory egzorcyści bardzo wyraźnie podkreślali, że poza naturalnymi zdolnościami, w grę wchodzą demony, z którymi się oni kontaktują.

Połączenie chrześcijaństwa z szamanizmem oznaczałoby poganizację chrześcijaństwa. Byłby to wielki krok w stronę stworzenia ezoterycznego chrześcijaństwa przyszłości, w którym to człowiek zostanie ostatecznie otoczony kultem. Niech Bóg nas przed tym obroni.