Co rusz przedstawiane są „innowacyjne”, „genialne” i „naukowe” sposoby osiągnięcia sukcesu. Jeden z nich ma związek z pojęciem well-being, które oznacza „dobrostan”.

W tym wypadku mowa jest o psychologicznym odkryciu, mającym zmienić nie tylko środowiska pracy, ale także doprowadzić ludzi do sukcesu w życiu osobistym. Problem w tym, że – jak słusznie powiedział Kohelet – nie ma nic nowego pod słońcem (por. Koh 1, 9). Przy bliższej analizie okazuje się, że także i tutaj mamy do czynienia z powrotem do niektórych starożytnych poglądów filozoficznych.

Dobrostan

W ramach unijnego projektu Skills for True Well-Being wydano w kilku językach, w tym  po polsku, „Wellnes” – podręcznik, który ma być poradnikiem, jak osiągnąć dobrostan. Jest on skierowany do nauczycieli, trenerów, wykładowców. Autorzy uważają, że człowiek szczęśliwy będzie lepiej nauczał innych. Zawarte w nim wskazania mają mieć charakter uniwersalny.

Dobrostan został w tym podręczniku przedstawiony jako kwintesencja zdrowia fizycznego, uczuciowego, psychicznego, społecznego. Polega on na posiadaniu pozytywnych emocji oraz ocen, które prowadzą do satysfakcji i poczucia spełnienia. To z kolei przekładać się ma na sukcesy w życiu zawodowym i osobistym. Tego typu podejście miało zostać wypracowane przez przedstawicieli psychologii pozytywnej, czerpiących z badań eksperymentalnych (Martin Seligman, Ed Diener czy Richard M. Ryan), a także z filozofii Arystotelesa.

Dążenie do szczęścia i pragnienie osiągania sukcesów są naturalne i nie ma w nich niczego złego. Problem pojawia się wtedy, kiedy chcemy osiągnąć sukces za wszelką cenę – dzięki zastosowaniu technik, które dają jedynie iluzoryczne poczucie szczęścia. Zwolennicy ideologii sukcesu zdają się skupiać właśnie na tym. Świadczy o tym fakt, że interesuje ich głównie sfera emocjonalna, z natury subiektywna, którą można manipulować. Jest jednak zasadnicza różnica między poczuciem bycia szczęśliwym a byciem szczęśliwym, tak samo jak między poczuciem bycia zdrowym a byciem zdrowym. Można być śmiertelnie chorym, nie wiedzieć o tym i dobrze się czuć. Pogorszenie samopoczucia czasami przychodzi dopiero wtedy, kiedy na leczenie jest już za późno.

W życiu każdego człowieka ważne jest to, aby żyć w prawdzie o sobie samym i własnych czynach. Tylko w tym wypadku można mówić o możliwości osiągnięcia realnego szczęścia i rzeczywistych sukcesów. Perspektywa ta uwzględnia jednak prawdę i dobro, o których raczej się nie mówi wśród zwolenników ideologii sukcesu.

 
 
Fragment artykułu pochodzący z Miesięcznika Egzorcysta nr 83
 
Cały numer Tutaj