W Rotterdamie powstała pierwsza na świecie ekologiczna dyskoteka. Ma ona podłogę zbudowana ze specjalnych płytek. Gdy ludzie tańczą wytwarza się prąd wystarczający na zasilanie całego lokalu przez całą dobę. Na suficie są specjalne urządzenia, które gromadzą „skroplony pot tańczących” i przekazują go do toalety, która w ten sposób zużywa o wiele mniej wody. Jeśli klient zamawia kieliszek wódki właściciel dyskoteki sadzi następnego dnia drzewko. Wszystko to kosztowało kilkanaście milionów euro. Koszty utrzymania dyskoteki też są o wiele większe niż innych tego typu lokali. Ekologiczne szaleństwo przekroczyło już nie tylko, jak w wielu innych wypadkach, granice zdrowego rozsądku, ale również te, poza którymi jest już tylko szaleństwo.