Bardzo lobię fantastykę właśnie dlatego, że uświadamia ona to, że działania mają konsekwencje. Przeświadczenie o konsekwencjach, o związku przyczyny ze skutkiem, były zawsze wyrazem prawicowej tożsamości. Dziś jednak prawdziwa prawica odchodzi w zapomnienie a z nią świadomość istnienia procesu historycznego.

Na ekranach kin w całej Polsce, w tym i w warszawskim kinie Kinoteka, widzowie mają okazje zobaczyć amerykański dramat science fiction „Ad Astra”. Bohaterem filmu jest Astronauta Roy McBride (grany przez Brada Pitta), który wyrusza na wyprawę na kres Układu Słonecznego, aby odnaleźć swego zaginionego ojca i nie dopuścić do zniszczenia naszej planety przez eksperyment, którym kierował ojciec. W filmie wystąpili też Lee Jones, Ruth Negga i Donald Sutherland, Reżyserem i scenarzystą filmu jest James Gray („Imigrantka”, „Królowie nocy”).

W filmie opisującym przyszłość za kilka dekad, niezwykle realistycznie ukazane są windy kosmiczne (czyli połączenie satelity na niskiej orbicie z Ziemią, po którym można tani transportować, z planety na orbitę), skutki uderzenia fali elektromagnetycznej na Ziemie, wieloletnie podróże kosmiczne, komercyjne loty w kosmos, wydobycie surowców na Księżycu, walki o dominacje nad księżycowymi złożami, księżycowe bazy połączone podziemną koleją, przestępczość na Księżycu, loty na Księżyc, Marsa i Neptuna, wyposażeni kosmonautów, pokolenia ludzi żyjących poza Ziemią, wykorzystanie wybuchów jądrowych do napędu.

Można mieć wątpliwości co do ukazania normalnej grawitacji na Księżycu, czy sprawnego przemieszczania się astronauty w przestrzeni kosmicznej. Niezwykle spektakularna jest walka i pościg na powierzchni Księżyca. Przesłanie filmu podkreśla jak wyjątkowa jest Ziemia i życie na niej. Miłym akcentem jest ukazanie, że niektórzy z astronautów są katolikami, którzy przed drogą proszą świętego Krzysztofa w modlitwie o wstawiennictwo. Film odmiennie od polskich produkcji (np. „Legionów”) ukazuje patriotyczne motywacje bohatera i kończy się tym, że jego zasługi są nagrodzone. Można dostrzec, że twórcy filmu inspirowali się takimi klasycznymi obrazami jak „Odyseja kosmiczna” czy „Solaris”.

 

Jan Bodakowski