Zdaniem Bergera piechota morska potrzebuje skoncentrowania się na nowych systemach bezzałogowych. Potrzebuje również rozwoju systemów prowadzenia ognia na dalszego zasięgu. Wyposażenie w jego wizji powinno wspomagać małe jednostki w łączeniu się w większe formacje łączone na bieżąco, bez sztywno ustalonej struktury. Wprost uważa, że “dzisiejsze wyposażenie, sposób w jaki jest zorganizowane, jak my szkolimy, jak wybieramy dowódców, wszystkie nasze koncepcje prowadzenia działań wojennych” nie sprawdzą się w przyszłości. Z wypowiedzi Bergera wynika, że potrzebne są zmiany w pojazdach ze szczególnym uwzględnieniem amfibii.

Już wcześnie wskazał: “to jest nielogiczne kontynuowanie koncentracji naszych sił na kilku większych statkach”. Od czerwca 2019 Berger wdraża nową wizję piechoty morskiej. Uznał, że używane przez marines małe pojazdy amfibijne, czy śmigłowce są “niepraktyczne i pozbawione sensu”. Nie pozwalają na zwiększenie sił jednostek nawodnych przez ich wsparcie. Piechota morska wymaga, aby “manewrowała z strategicznego dystansu” w celu ochrony przed wykryciem i zarazem dla utrudnienia kontrdziałań przeciwnika. Do tej pory piechota morska dokonywała ataku na wybrzeże przeciwnika za pomocą amfibii. Jednak teren Pacyfiku oraz Chin jest na takie działania przygotowany, co wiąże się z utratą ludzi w przypadku konfliktu dzięki wykorzystaniu rakiet przeciwokrętowych oraz lotnisk. Na dużych państwach zaś nie koniec. Przykładowo działający w Jemenie muzułmański ruch Huti (zbrojny odłam Ansar Allah) posiada możliwości zatrzymania desantu piechoty morskiej.

Sytuacje marines pogarsza fakt, że marynarka zrezygnowała z dwóch programów rozwoju amfibii planowanych na lata 2020-2024. Berger jest za tym, aby nowe pojazdy wodno-lądowe posiadały możliwość ataku z dalszej odległości na bronione wybrzeże. Były szef senackiej komisji do spraw sił zbrojnych Chris Brose uważa, że prezentowane przez nowego dowódcę Marines pomysły “są jednym z najlepszych dokumentów jakie czytałem od dłuższego czasu”. Rozwija on koncepcje Amerykanów kontynuowane od lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku. Zastępca Sekretarza Obrony David Norquist uważa, że inwestycje w piechotę morską są potrzebne, aby “umożliwiły nam przetrwanie w takim środowisku. Rzeczy takie decydują o wykryciu nas i pokonaniu, lub ukryciu siebie” w starciu z Chińską bronią.

Rozsławione przez popkulturę siły piechoty morskiej USA liczą około stu osiemdziesięciu tysięcy żołnierzy. Chwalą się, że ich strategia opiera się na adaptacji oraz dostosowaniu. Za pomocą MAGTF (Marine Air-Ground Task Force) prowadzą koordynacje działań w powietrzu, na lądzie, w tym kwestie dostaw sprzętu, amunicji oraz wyposażenia. Żołnierze są szkoleni do przerzucania drogą powietrzną, morską oraz lądową. Marine Expeditionary Unit stanowią odłam piechoty morskiej działający za między innymi pomocą amfibii i włączający się do działania w przeciągu sześciu godzin. Oprócz typowych działań związanych z atakiem, czy obroną uczestniczą również misjach humanitarnych i związanych z klęskami żywiołowymi określanymi jako HADR (humanitarian and disaster relief missions). Elementem uzupełniającym jest tak zwane laboratorium wojenne (Warfight Lab). Tutaj powstał między innymi projekt kroczącego pojazdu wsparcia Spot testowanego od 2015 roku. Rozwijane są tu również systemy związane z dronami i zwiadem lotniczych przy pomocy różnych bezzałogowców. Piechota morska testuje między innymi drukowanie 3D. Tutaj również odbywają się gry wojenne sprawdzające skuteczność danego sprzętu. Pomimo tych imponujących struktur i osiągnięć na tle czołówki światowej piechota morska USA wymaga modernizacji, co pokazuje jak wielki postęp uczynił się na świecie w armiach przeciwników Stanów Zjednoczonych.


Jacek Skrzypacz