Czytelnikom tej zacnej publikacji warto przypomnieć, że inkwizycja stała się dla lewicy, ateistów i wszelkiej maści wrogów Kościoła okazją do szkalowania katolicyzmu, szerzenia antykatolickich kłamstw i bredni. Doskonale ukazał to w opublikowanej przez inicjatywę ewangelizacyjną „Wejdźmy na szczyt” współczesnej książce „Kościół oskarżony” Marek Piotrowski.

 

Jak przypomina w swojej pracy Marek Piotrowski już w 906 roku papież w instrukcji Canon Episcopi zakazywał zabijania czarownic. Kościół katolicki nauczał, że czary to zabobony będące bluźnierstwem wobec Boga, a nie realną rzeczywistością. Inkwizycja uznawała, że oskarżenia o czary to herezje wyrosłe z pogańskich wierzeń. Powstanie Inkwizycji ograniczyło palenie czarownic. Za palenie czarownic odpowiadali głównie protestanci, a nie katolicy - 90% czarownic spalono w krajach protestanckich (70% w Anglii i Niemczech).

Inkwizycja dzieliła się na świecką (królewską) i kościelną (podległą biskupom). Inkwizycja zajmowała się sprawami karnymi dotyczącymi: z judaizowanych lub z islamizowanych chrześcijan, arabskich szpiegów, szkodliwych społecznie herezji (zagrażały one ładowi społecznemu, np. doprowadziły do wojen chłopskich, w których zginęło 100.000 osób – celem inkwizycji było nawrócenie heretyka), bluźnierstw, sodomii, magi (która wiązała się z popełnianiem np. rytualnych morderstw), okradania kościołów, bigamii (Kościół pełnił przed wiekami funkcje urzędów stanu cywilnego), strażników więziennych wykorzystujących seksualnie więźniarki, przestępstw, których ofiarami byli duchowni (normą było to, że sądownictwo było stanowe, np. Żydzi mieli swoje), lub które popełnili duchowni (nieprzestrzeganie celibatu lub zdrada tajemnicy spowiedzi), fałszywych mistyków.

Oskarżonymi przed trybunałami inkwizycyjnymi byli tylko katolicy, nigdy przed trybunałami inkwizycyjnymi oskarżani nie byli innowiercy. Inkwizycja nie oskarżała też dzieci. Czasami inkwizycja prowadziła sprawy świeckie, gdy istniało podejrzenie o stronniczość świeckiego sądu.

Inkwizycje powołano, bo sądy świeckie były nieprofesjonalne i zbyt często wydawały niesprawiedliwe wyroki. Trybunały inkwizycje składały się z ówczesnej elity intelektualnej, czyli doskonale wykształconych zakonników dominikanów. Inkwizycja wprowadziła w sądownictwie europejskim instytucje obrońcy i dwuinstancyjność procesu.

125.000 procesów przeprowadzonych przez Inkwizycje Hiszpańską doprowadziło do skazania (przez władze świeckie) 1875 osób na karę śmierci (procesy Inkwizycji Papieskiej doprowadziły do 139 wyroków śmierci) – inkwizycja nie mogła skazywać na śmierć, takie kompetencje miały tylko sądy świeckie. Na związanych z inkwizycją stosach zazwyczaj palono nie ludzi, ale ich kukły (gdy oskarżony ukrywał się przed inkwizycją).

Gdy w ówczesnym świeckim sądownictwie tortury były normą, to w postępowaniu inkwizycyjnym drastycznie je ograniczono. Stosowano je tylko w 10% wypadków. W postępowaniu inkwizycyjnym lekarz nadzorował tortury, bo nie mogły one doprowadzić do trwałego kalectwa. Odmiennie od postępowania świeckiego ściśle ograniczono metody tortur i to kiedy mogą być stosowane. W procesie inkwizycyjnym zeznania z tortur były unieważniane, jeśli oskarżony nie potwierdził ich po 24 godzinach na sali sądowej. Inkwizycja uznawała tortury za nieskuteczne narzędzie śledcze (z racji an to, że pod wpływem tortur oskarżeni fantazjowali i pletli bzdury).

Oskarżony w procesie inkwizycyjnym mógł sądowi podać listę swoich „śmiertelnych wrogów”, która sprawiała, że automatycznie ich zeznania nie były brane pod uwagę (nawet dziś oskarżeni nie mają takich praw w sądach świeckich). W procesie inkwizycyjnym personalia świadków były przed oskarżonym utajniane, by bogaci i wpływowi oskarżeni nie mieli możliwości mszczenia się na stojących niżej w hierarchii społecznej ubogich świadkach.

Inkwizycja papieska odrzucała dowody z tortur, wprowadziła instytucje ławników, kary za fałszywe oskarżenia, zakazała karania wariatów, wcześniejsze zwolnienia za dobre sprawowanie, ścisłą procedurę procesową.

Nie ma więc powodu, by przepraszać za Inkwizycje. Takie przeprosiny, choć wypływające z dobroci serca (tak jak w przypadku jubileuszowych przeprosin świętego Jana Pawła II) tylko utwierdzają siły antykatolickie w ich nienawiści do Kościoła (odmiennie od intencji papieża Polaka, który swoją pokorą chciał skruszyć nienawiść zatruwającą zatwardziałe serca antykatolickich prześladowców). Oceniając Inkwizycje, trzeba pamiętać o kontekście historycznym czasów, w jakich Inkwizycja funkcjonowała. Na tle epoki była bardzo pozytywną instytucją, której cywilizacja zachodu wiele zawdzięcza. W mojej ocenie szkoda, że dziś nie ma trybunałów inkwizycyjnych. Nawet w Kościele różni niedopowiedziani ludzie głoszą herezje, kolportują heretyckie publikacje, epatują zabobonami, które urągają dziedzictwu intelektualnemu Kościoła, są sprzeczne z nauczaniem i prawem kościelnym. W obliczu tych zagrożeń wierni są osamotnieni i bezbronni, w konsekwencji zagubieni – przydałaby się więc Inkwizycja, by bronić wiernych i Wiary.

 

Jan Bodakowski