Jak informuje portal TVP Info w artykule „Instytut Książki wsparł publikacje Olgi Tokarczuk kwotą powyżej 700 tys. złotych" na profilu Facebook Instytutu Książki (utworzony zarządzeniem Ministra Kultury) instytut poinformował, że „Instytut Książki do tej pory wsparł 91 przekładów Olgi Tokarczuk na 28 języków obcych, w tym pięć na język angielski i siedem na język szwedzki. Tylko od 2016 roku przyznano dofinansowania dla 25 przekładów na 19 języków o łącznej kwocie udzielonego dofinansowania przekraczającej 700 tys. złotych. Co oznacza, że w latach 2016–2019 wsparliśmy przekłady książek Olgi Tokarczuk kwotą większą niż łącznie w latach 1999-2015 (679 385 zł)". Oznacza to, że polscy podatnicy na finansowanie tłumaczeń książek Olgi Tokarczuk wydali prawo 1.500.000 zł.

 

Instytut Książki jest narodową instytucją kultury, powołaną przez Ministra Kultury do promocji polskiej literatury na świecie oraz popularyzacji książek i czytelnictwa w kraju. Z kolejnego artykułu na TVP Info można się dowiedzieć, że „mimomimo że Olga Tokarczuk ma poglądy polityczne przeciwne Prawu i Sprawiedliwości, to rząd PiS-u wspiera wszystkich twórców kultury – powiedział portalowi tvp.info senator PiS Jan Maria Jackowski. – Teoretycznie nie ma to związku, ale gdyby nie nakłady na tłumaczenia jej książek z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a więc rozpowszechnienie wiedzy o niej, jej twórczości na arenie międzynarodowej, to niewątpliwie te szanse na sukces byłyby znacznie mniejsze – kontynuował Jackowski".

 

Zasługi PiS dla rozpropagowania za granicą Tokarczuk świadczą, że kłamstwem są lewicowe pretensje wobec partii Kaczyńskiego, która nie ograniczyła, a nawet zwiększyła wsparcie z pieniędzy podatników dla lewicowych twórców.


Na portalu „Krytyka Polityczna" ukazał się artykuł Kingi Dunin (działaczki feministycznej i lewicowej) „Dunin o Tokarczuk: Olga jest niespokojnym i bardzo dociekliwym duchem". Z artykułu na lewicowym portalu można się dowiedzieć, że Polska Olgi Tokarczuk „nie mieści się w mitach rodem z »Trylogii«" i „w ciasnym gorsecie identyfikacji narodowo-katolickiej".

 

Pierwszą powieść Tokarczuk „Podróż ludzi Księgi" spotkała się z zarzutami: o prymitywny feminizm, antychrześcijański ekoterroryzm, domorosłe filozofowanie, tanią ekscytację New Age'em".

 

Według Kingi Dunin, Olga Tokarczuk „jest feministką, wegetarianką, obrończynią praw zwierząt, pełną dystansu do polskiego nacjonalizmu i katolicyzmu". W opinii autorki tekstu nową noblistkę interesuje to, „zawsze znajduje się gdzieś poza. Poza systemem, poza tym, co powszechnie się uważa, poza zinstytucjonalizowaną religią, poza powszechnym sposobem opowiadania historii, poza schematycznym postrzeganiem płci czy orientacji seksualnej, poza wpisanym w naszą kulturę podziałem na świat ludzki i zwierzęcy".


W drugiej powieść „E.E" bohaterką jest „dziewczynka, która widzi duchy, dostaje się w tryby wyjaśnień – materialistycznych i spirytystycznych, żadne z nich jednak nie potrafi uchwycić ani całkowicie wytłumaczyć jej doświadczenia. W ''Prawieku i innych'' czasach dziedzic poszukuje axis mundi i drogi do nieba, jednak jest też inna droga, prowadzi poza Prawiek [...] W ''Domu dziennym, domu nocnym'' święta Kummernis i mnich Paschalis poszukują drogi wyjścia poza swoją płeć. ''Anna Inn'' [...] w feministycznie przepisanym starym micie prowadzi nas do świata umarłych, ale także pokazuje, jak świat został kiedyś ukradziony kobietom i ich narracjom. W ''Biegunach współcześni'' bieguni przemieszczają się, żeby się nie stać niewolnikami zastygłych form; prawda zawsze jest gdzie indziej".


W swojej twórczości Olga Tokarczuk opisała jak „Jakub Frank na Jasnej Górze spotyka Szechinę, boga w kobiecej postaci, [...], bo mistyczna i synkretyczna herezja Jakuba w interpretacji Olgi ma prowadzić do przełamywania zastanych struktur religijnych i narodowych".


Zdaniem lewicowej publicystki „Olga lubi testować rozmaite prowokacyjne pomysły. A co by było [...] Gdyby mężczyzna karmił niemowlę piersią? [...]. Czemu nie upiec tortu z muchomorów? A co by było, gdyby Chrystus co roku był męczony na śmierć, a potem naprawdę ożywał". Zdaniem lewicowej publicystki w twórczości Tokarczuk jest „coś, co można by nazwać wyobraźnią gnostyczną".


Jak można się dowiedzieć z Wikipedii Olga Nawoja Tokarczuk urodziła 1962 w Sulechowie. [...] Jest absolwentką Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. W czasie studiów jako wolontariuszka opiekowała się osobami z problemami psychicznymi. Zainteresowała się również pracami Carla Junga, co wywarło wpływ na jej twórczość. Po studiach pracowała jako psychoterapeutka w poradni zdrowia psychicznego w Wałbrzychu. [...] Zadebiutowała w 1979 na łamach pisma „Na przełaj", gdzie pod pseudonimem „Natasza Borodin" opublikowała pierwsze opowiadania. [...] Współpracowała z Partią Zielonych i była członkinią redakcji „Krytyki Politycznej". [...] Jest feministką. Wspiera działania na rzecz ochrony środowiska, praw zwierząt oraz regularnie bierze udział w paradach równości".


Z artykułu na portalu TVN24 „Olga Tokarczuk..." (autorstwa Justyny Sucheckiej) można się dowiedzieć, że „Wanda i Józef, pracowali tu w Lubuskim Uniwersytecie Ludowym, gdzie kształcono dorosłych i młodzież. Ojciec uczył tańca".

 

Według informacji z artykułu, w jednym z wywiadów Tokarczuk powiedziała „Wymyśliliśmy historię Polski jako kraju tolerancyjnego, otwartego, jako kraju, który nie splamił się niczym złym w stosunku do swoich mniejszości. Tymczasem robiliśmy straszne rzeczy jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów".

 

Jan Bodakowski