Koproducentem „Bożego ciała” jest Podkarpacki Fundusz Filmowy, dofinansował on produkcję filmu kwotą 330.000 (decyzją z 27.06.2018). Operatorem Podkarpackiego Regionalnego Funduszu Filmowego jest Podkarpacka Komisja Filmowa, która działa w strukturze Wojewódzkiego Domu Kultury w Rzeszowie, który Instytucją Kultury Województwa Podkarpackiego.

Film był też współfinansowany przez Polski Instytut Sztuki Filmowej (podległy Ministerstwu Kultury w Polsce) oraz Centre National de la Cinématographie (instytucję podległą francuskiemu ministerstwu kultury).

„Boże ciało” to film wyreżyserowany przez Jana Komasę, według scenariusza Mateusza Pacewicza. Jak informuje dystrybutor filmu „Boże Ciało” „to inspirowana prawdziwymi zdarzeniami historia chłopaka, który po wyjściu z zakładu poprawczego postanawia udawać księdza. W jego rolę brawurowo wciela się uznawany za jedno z największych odkryć aktorskich ostatnich lat – Bartosz Bielenia („Na granicy”). Pozostałą część obsady dopełniają utalentowani aktorzy młodego pokolenia – Eliza Rycembel („Obietnica”, „Carte Blanche”) i Tomasz Ziętek („Cicha Noc”, „Konwój”), zdobywcy prestiżowych wyróżnień dla najlepszych aktorów festiwalu w Gdyni – Aleksandra Konieczna („Ostatnia Rodzina”) i Łukasz Simlat („Amok") oraz Leszek Lichota – główna gwiazda jednego z najpopularniejszych krajowych seriali – ''Wataha''”.

Scenarzysta filmu Mateusz Pacewicz to, według portalu Film Polski, syn Piotra Pacewicza, znanego z bardzo lewicowych poglądów wieloletniego dziennikarza „Gazety Wyborczej” i założyciela „Oko Press”. Jest to dowód na to, że PiS nikogo nie dyskryminuje, nie narzuca konserwatywnej tożsamości, i wspiera lewicową narrację w kulturze.

Jak informuje dystrybutor filmu „Boże Ciało” „to historia 20-letniego Daniela, który w trakcie pobytu w poprawczaku przechodzi duchową przemianę i skrycie marzy, żeby zostać księdzem. Po kilku latach odsiadki chłopak zostaje warunkowo zwolniony, a następnie skierowany do pracy w zakładzie stolarskim. Zamiast się tam udać, Daniel kieruje się do miejscowego kościoła, gdzie zaprzyjaźnia się z proboszczem. Kiedy, pod nieobecność duchownego, niespodziewanie nadarza się okazja, chłopak wykorzystuje ją i udając księdza, zaczyna pełnić posługę kapłańską w miasteczku. Od początku jego metody ewangelizacji budzą kontrowersje wśród mieszkańców, szczególnie w oczach surowej kościelnej Lidii. Z czasem jednak nauki i charyzma fałszywego księdza zaczynają poruszać ludzi pogrążonych w tragedii, która wstrząsnęła lokalną społecznością kilka miesięcy wcześniej”.

Popkultura (w tym i film) kreuje przeświadczenie współczesnego człowieka o otaczającym świecie. Większość z widzów nie zdaje sobie sprawy, że to, co sądzą o otaczającym świecie, zostało im wdrukowane przez twórców popkultury. Choć popkultura opowiada fikcyjną historię jednostki, to widzowie traktują te historie jako prawdziwe i uniwersalne, oraz trafnie opisujące świat. Oddziaływanie propagandowe jest tym większe, im przekaz popkulturowy jest jednorodny. Nie da się ukryć, że przekaz popkulturowy został zdominowany przez lewice — też i w Polsce (nie licząc twórczości kilku popularnych pisarzy literatury rozrywkowej).

Indywidualna historia ukazana w „Bożym ciele” kreuje więc przeświadczenie o tym, jak odbiorcy filmu mają postrzegać Polskę, Polaków, katolików i Kościół. Wśród filmowych młodych potrzeby duchowe wykazuje tylko kryminalista (narkoman i prymityw, chlający wódę), inni młodzi potrzeb duchowych nie wykazują (młode Polki są puszczalskie, młodzi chleją, narkotyzują się, bluzgają i pogrążeni są we wzajemnej nienawiści i frustracji).

Filmowy ksiądz to naiwniak (który bezkrytycznie wierzy w każde słowo oszusta) i alkoholik (chlejący wódę na umór). Ukazani w obrazie wierni Kościoła katolickiego to zakłamani hipokryci, dewoci udający świętoszków, którzy prześladują i zaszczuwają biedną wdowę.

Kościół katolicki w filmie ukazany jest jako bezsensowna instytucja z głupim nauczaniem. Nauki oszusta i jego działanie (zastąpienie kultu katolickiego psychoterapią) ukazane jest jako coś pozytywnego i ożywczego, z entuzjazmem przyjmowanego przez wiernych. Wierni wyzwoleni z katolicyzmu przez oszusta stają się lepszymi ludźmi.

Oszust w swoim nauczaniu (ukazanym filmie za lepsze od nauczania katolickiego) stwierdza, że „cisza może być modlitwą”, „ja tu nie przyszedłem wygłaszać formułek”, „Bóg może być na zewnątrz” (poza kościołem). Są to klasyczne frazesy klucze wykorzystywane do laicyzowania katolików, obecne w narracji posoborowców zmierzających do likwidacji katolicyzmu w Kościele. Oszust w czasie swojej posługi odrzuca rytuały i w uniesieniu śpiewa psalmy, prezentuje wiarę wolną „od formułek” i pełną ''miłości''. Działania oszusta spotykają się z entuzjazmem wiernych. Oszust zamiast ostatniego namaszczenia, towarzyszy umierającej trzymając ją za rękę.

Można podejrzewać, że „Boże ciało” (film rzemieślniczo dobrze zrobiony) to wyraz tożsamości kulturowej krajowych artystów, finansowanych przez polityków pieniędzmi podatników, którzy są tak bardzo wykorzenienie z polskości i katolicyzmu, że nie potrafią bez pogardy ukazać Polaków i katolików (filmowcom z innych krajów udaje się z sympatią pokazywać swoich rodaków). Krajowi artyści, wykorzenieni z polskości i katolicyzmu, ze swoich urojeń i fobii, kreują od dekad negatywny obraz Polski i Polaków, katolików i katolicyzmu, propagując przy tym głupie rozwiązania nieistniejących problemów.

Film zainspirowała autentyczna historia oszusta udającego księdza. Człowiek ten okazał się na tyle bezczelny, że zamiast zapaść się pod ziemie z racji na to, że w odrażający sposób oszukiwał wiernych, śmie dziś publicznie wypowiadać się na temat filmu. W związku z jego aktywnością, twórcy filmu wydali oświadczenie, w którym stwierdzili, że „w nawiązaniu do ostatnich doniesień medialnych, w imieniu Aurum Film informuję, że jesteśmy w kontakcie z Panem Patrykiem – rozmawialiśmy z nim i wyjaśniliśmy sobie pojawiające się w mediach informacje i pozostajemy w dobrych relacjach. Nie chcieliśmy nigdy angażować go do promocji filmu i nie powoływaliśmy się na jego nazwisko, gdyż „Boże Ciało” nie jest oparte na historii jego życia, lecz jedynie luźno inspirowane różnymi przypadkami fałszywych księży. Informacje na ww. temat znalazły się zresztą w samym filmie, gdzie podkreślamy w napisach końcowych, że opisana historia jest fikcyjna, mimo inspiracji prawdziwymi wydarzeniami. Wiadomo zaś, że tego typu opowiadanie filmowe ma kompletnie inny charakter niż film oparty na faktach. Zdumiewa mnie, że obiektywne media zignorowały te informacje i nie skontaktowały się z twórcami, ani producentami w tej sprawie. Ubolewam też nad tym, że w pogoni za ciekawym newsem można wywlec na wierzch trudną i złożoną historię prawdziwego człowieka i zbudować na niej skandal, krzywdząc przy okazji twórców wartościowego filmu”.

Jak informują twórcy filmu „przed rozpoczęciem pracy nad filmem udokumentowaliśmy i przeanalizowaliśmy kilka historii o fałszywych duszpasterzach – między innymi tę, którą Mateusz opisał w swoich tekstach reporterskich „Kamil, który księdza udawał” oraz „Kazanie na dole”. Żadna z historii fałszywych duszpasterzy nie stanowiła jednak materiału na film fabularny, który rządzi się swoimi prawami: powinien być wielowymiarowy, wielowątkowy i spójny dramaturgicznie. Dlatego zdecydowaliśmy się odejść od faktografii na rzecz fikcji. Poza centralnym motywem udawania księdza – sytuacji, która zdarza się w Polsce regularnie „Boże Ciało” ukazuje całkowicie fikcyjne postaci i wątki, takie jak: realia zakładu poprawczego, kryminalna przeszłość bohatera, relacje społeczne prowincjonalnego miasteczka, konflikt spowodowany przez wypadek samochodowy, romans bohatera z miejscową dziewczyną, jego relacje z kapelanem, innymi wychowankami poprawczaka, kościelną, proboszczem, etc. Inspirowaliśmy się w pracy nad filmem wieloma dziełami fikcyjnymi i reporterskimi. Zdecydowaliśmy się zachować formułę filmu „zainspirowanego prawdziwymi wydarzeniami”, ponieważ za naszą pracą stała potężna dokumentacja. Twierdzenie jednak, że film ukazuje historię konkretnej osoby jest nieprawdziwe”.

 

Jan Bodakowski