Jego istotą jest nieomylny („niezdolny do popełniania błędów”) i zawsze racjonalny oraz konsekwentny umysł analityczny, który „posiada całkowitą kontrolę nad ciałem” i który jest „wyraźnie odrębny od reszty umysłu i ciała”. Można wprost powiedzieć, że, w ujęciu L. Rona Hubbarda, człowiek to wyłącznie umysł analityczny, któremu się zdarza, że jest uwikłany w umysł reaktywny i ciało|.

Wszelka słabość, zło, błędy, niedoskonałość, choroby są czymś za co człowiek nie jest odpowiedzialny. Wszystko to jest wynikiem działania obiektywnych, niezależnych o człowieka czynników zewnętrznych, które znajdują dostęp do człowieka, gdy umysł analityczny zwiąże się z ciałem (gdy następuje nasze poczęcie). Negatywne skutki działania tych czynników powodujące, że człowiek traci swą doskonałość, ograniczające jego możliwości (engramy, demony, locki) można jednak usunąć (tylko poprzez zastosowanie dianetyki). Człowiek powraca wtedy do swego właściwego stanu doskonałości.

Człowiek jest dobry – pisze L. Ron Hubbard – Usuńcie jego aberracje, a wraz z nimi usuniecie zło, którym tak bardzo interesowali się zawsze scholastycy i moraliści. (…) Gdy zostanie ono usunięte, wzmacnia się osobowość i energia życiowa człowieka”.

Zauważmy, że charakteryzowanie człowieka w ten sposób wygląda na swoistą polemikę z chrześcijaństwem, gdzie mowa o stanie człowieka przed grzechem pierworodnym, po popełnieniu grzechu pierworodnego i stanie po zmartwychwstaniu. Tak jakby L. Ron Hubbard mówił: „To co wy nazywacie skutkami grzechu pierworodnego jest efektem tylko zainstalowania engramów, których człowiek może pozbyć się sam i osiągnąć taki stan jaki według was można osiągnąć tylko poprzez zbawienie przez Boga i spowodowane przez Niego zmartwychwstanie”.

Różnica pomiędzy dokonanym w ramach dianetyki ujęciem L. Rona Hubbarda a ujęciem chrześcijańskim nie polega tylko na tym, że człowiek nie potrzebuje Boga i może osiągnąć szybciej ten stan, który chrześcijaństwo przewiduje dopiero na czas po zmartwychwstaniu. L. Ron Hubbard przypisuje człowiekowi taką „wrodzoną”, „naturalną”, strukturalną doskonałość jaką chrześcijaństwo przyznaje tylko Chrystusowi. Ponadto w ujęciu chrześcijańskim człowiek jest duszą i ciałem, a, jak wszystko na to wskazuje, już w dianetycznym ujęciu L. Rona Hubbarda człowiek to swoiście pojmowana czysta dusza – umysł analityczny zewnętrzny w stosunku do ciała. Zauważmy jeszcze, że człowiek w ujęciu chrześcijaństwa posiada wolę. Człowiek L. Rona Hubbarda jest zaś tylko umysłem.

Co takiego jeszcze mówi L. Ron Hubbard o człowieku w swoich dianetycznych dziełach?

W „Dianetyce. Pierwotnej teorii” pisze: „Człowiek jest organizmem najskuteczniejszym z obecnie istniejących przynajmniej na tej planecie. Człowiek w tym momencie zwycięża w tych nieustających kosmicznych wyborach, które być może wyłonią myśliciela Nowej Myśli. Człowiek dziedziczy doświadczenia i dzieła własnych przodków. Z uwagi na to, że zachowawczość komórek jest jednym z czynników przeżycia, jego umysł jest w zasadzie tym samym umysłem, który kierował i rozwiązywał problemy jego zwierzęcych przodków. Dzięki ewolucji i selekcji naturalnej, umysł ten ma najwyższy priorytet w sytuacjach zagrożenia”.

L. Ron Hubbard sugeruje tutaj, że człowiek będzie jeszcze doskonalszy (a przynajmniej może być) i że jego doskonałość jest efektem, stałego doskonalenia się umysłu. Cóż to znaczy, że umysł człowieka dziś i na samym początku drogi człowieka „jest w zasadzie tym samym umysłem”? Można tu, ale bez ostatecznych dowodów podejrzewać, że już w dianetyce L. Ron Hubbard mówi, choć nie wprost, o reinkarnacji, do której otwarcie przyznaje się dopiero w działach scjentologicznych.

Od początku zatem, od pierwszych swoich dianetycznych założeń L. Ron Hubbard sytuuje się, ma tego świadomość i to sygnalizuje, w kręgu sensu stricte religijnych, pogańskich doktryn człowieka i świata. Przypomnijmy, że swoje dianetyczne rozważania zaczyna od następującej wypowiedzi: „Wszystkie kulty w historii, na całym świecie, wydają się zawierać fragmenty prawdy. Jak zebrać i połączyć te fragmenty?”.

dr Stanisław Krajski