Paweł VI napisał w dokumencie "Indulgentiarium doctrina": "Z Objawienia Bożego wiemy, że następstwem grzechów są kary, nałożone przez boską świętość i sprawiedliwość. Muszą one być poniesione albo na tym świecie przez cierpienia, nędze i utrapienia tego życia, a zwłaszcza przez śmierć, albo też w przyszłym życiu przez ogień i męki, czyli kary czyśćcowe".

Tekst ten pochodzi z 1967 r., a więc dwa lata po zakończeniu Soboru Watykańskiego II. Ma kapitalne znaczenie i przypomina o prawdzie, którą dziś tak chętnie się zapomina - Bóg jest miłosierny, ale jest także sprawiedliwy. Kiedy człowiek popełnia grzech, przekracza prawo Boże i nie tylko oddziela się od Boga, ale popełnia niesprawiedliwość. Poprzez spowiedź wina człowieka zostaje zmazana, ale pozostaje do poniesienia kara.

Kara ta może mieć postać cierpienia, choroby, nieszczęścia, jak pisze papież, ale może też być rodzajem duchowego cierpienia ponoszonego po śmierci w czyśćcu.

Prawda o czyśćcu jest często kwestionowana, bo tylko katolicy ją głoszą. Protestanci i prawosławni nie uznają tego stanu, twierdząc, że człowiek po śmierci idzie prosto do nieba lub piekła. To kłóci się jednak nie tylko z ludzkim rozumieniem sprawiedliwości, ale także ze sprawiedliwością w ogóle. Widzimy, jak wiele zła w tym życiu nigdy nie jest karana. Jeśli morderca w ostatniej chwili życia poprosi Boga o miłosierdzie może liczyć na ratunek, ale czy to oznacza, że ma nigdy nie odpokutować za swoje czyny?

Benedykt XVI uważa, że największym argumentem za życiem wiecznym jest właśnie sprawiedliwość. Jeśli jednak czyściec nie istnieje, sprawiedliwość ta nie wydaje się być zachowana.

Za czyśćcem przemawiają pewne słowa Biblii, które choćby nawiązują do modlitwy za zmarłych, prywatne objawienia, wielowiekowe nauczanie Kościoła. Święci wielokrotnie twierdzili, że cierpienia czyśćcowe przekraczają wszystko, co znamy, ale nasza modlitwa może przynieść ulgę duszom czyśćcowym.

Wiara w czyściec wynika zresztą z prawdy o świętych obcowaniu, która zakłada więź między żywymi i umarłymi. Ci, którzy odeszli, mogą liczyć na naszą modlitwę, dzięki której będą cierpieć mniej niż powinni.

Kościół uznaje modlitwę za zmarłych za uczynek miłosierdzia względem duszy. Modląc się za naszych zmarłych możemy liczyć na to, że ktoś kiedyś pomodli się także za nas, a nawet jeśli nie, Bóg nam tego nie zapomni.