Ziemkiewicz stwierdził: "Nie chodzi nawet o jego skład, ale strukturę. Mamy kolejny rząd, który jest kuriozum na skalę światową i rekordem do Księgi Guinnessa. Nie ma na świecie rządu, który by miał 100 wiceminstrów. We Francji - ojczyźnie biurokracji - są dwa resorty, w których jest dwóch wiceministrów, są to te największe (...). I ten rząd jest jeszcze bardziej pod tym względem do bani niż ten pierwszy. Jak coś jest rozrośnięte, to jest niewładne, nie jest w stanie funkcjonować. Każdy wie, że opuchlizna nie sprzyja sprawności. Zwłaszcza w biurokracji".

Dodał też: "Mamy z powrotem Ministerstwo Skarbu, które było w rządzie Beaty Szydło, w rządzie Morawieckiego uznano, że jest zbędne i porozdzielano spółki po ministerstwach. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że wtedy trzeba było je zlikwidować, bo pan Jackiewicz się nie sprawdził, a teraz pan Sasin dostanie szansę, żeby się sprawdził. Ponieważ okazało się, że żrą się frakcje o te spółki (...) Jeżeli mamy ministerstwo energii, które nie ma wpływu na spółki energetyczne, to to jest właśnie wydmuszka. Jeżeli mamy ministerstwo środowiska i lasy państwowe są gdzie indziej, to to ministerstwo też nie ma najmniejszego sensu".