Robert Bloch opisuje w swojej książce, jak Norman Bates fascynował się śmiercią, kulturami pierwotnymi i "współczesnymi mistykami", w tym przede wszystkim Alesteirem Crowleyem - najsłynniejszym satanistą XX w., który sam chwalił się tym, że w młodości zabił człowieka.

W filmie pozostał z tego tylko zwyczaj Normana Batesa polegający na wypychaniu zwierząt. Co ciekawe w ekranizacji pominięto nawiązanie do satanizmu, chociaż wiele ono wyjaśnia. Nie pojawia się ono także np. w serialowej ekranizacji powieści Blocha pod tytułem "Bates Motel", która doczekała się aż 5 sezonów.

Hitchcock tworzy bardziej psychologiczną opowieść, w której nie ma odniesień do duchowości. Oryginalny Norman Bates nie był jednak zwykłym paranoikiem. Był satanistą, karmiącym się nienawiścią do matki, która najpierw go sobie podporządkowała, a potem zdradziła go w jego mniemaniu, wiążąc się z innym mężczyzną. Stąd Bates musiał oboje zabić, co doprowadziło do jego psychozy.