Dobrym przykładem jest “Akira” z 2019 roku. Jest to film łączący elementy renderowania grafiki z realistycznymi ujęciami. Wpływ tego połączenia sprowadza się do wzmocnienia przekazu, że ukazywane sceny są prawdziwe. Owa sugestywność jest cechą kina skażonego Nową Lewicą. Liczy się w nim nadrealizm i przesuwa się granicę. Umowność zastępuje dosłowność. Co z tego jednak wynika w praktyce? Wizja człowieka kształtuje podejście do innych, a tym samym dokąd zmierza społeczeństwo. To nie jest dzieło przypadku, że dziś pojawiają się filmy ukazujące hybrydy ludzi oraz maszyn. W latach osiemdziesiątych “Neuromancer” Wiliama Gibsona stanowił element tego nurtu. Stąd właśnie wywodzi się pojęcie cyberprzestrzeni. Elementy rzeczywistości wirtualnej, czy sztucznej inteligencji od lat stanowiły kanwę opowieści science fiction. Dziś znów mają swój renesans.

Od strony wizualnej granica między tym, co wymyślone, a rzeczywiste zaciera się coraz bardziej. Do kina wstępuje nadrealizm. Przedstawienia postaci oraz detale tła są ukazywane ze szczegółowością jaka nie była jeszcze dostępna kilkanaście lat temu. Dlatego kino jako medium oddziałuje coraz silniej. Idea Postępu zakłada zmianę człowieka od podstaw. Zastąpienie prawa naturalnego stanowi cel Nowej Lewicy, bo na tym filarze opiera się całe chrześcijaństwo, największy wróg zmian. Jedną z form jest tak zwany H+ (oznaczenie transhumanizmu).

Samo pojęcie wymyślił brat twórcy “Nowego wspaniałego świata” Julian Huxley. Jako ateista w 1957 roku wskazał, że celem człowieka jest przekroczenie własnych ograniczeń, a to nic innego, jak walka z regułami jakie wytycza Prawo Naturalne - zmiana pojęcia śmierci, sensu życia, czy eugenika są tego przykładem. Julian Huxley należał do Brytyjskiego Społeczeństwa Eugenicznego (BES). Znamienne, że swoje teorie wykładał w książce “Religia bez objawienia”.

Wspomniana “Akira” na tle wizualnym zaciera granice między człowiekiem, a maszyną. Ludzkie twarze towarzyszą kadłubom i metalowym chwytakom przeznaczonym do walki. Jest to wyjątkowa brutalizacja obrazu człowieka zrywająca z kanonem piękna, a dodająca tylko znaczeniu użyteczności. Nie jest to obraz oderwany od rzeczywistości. Współfinansowany przez między innymi Władimira Putina czy Stevena Seagala projekt Rosja 2045 zakłada, że powstanie robot z ludzkim umysłem. Za tą fantasmagorią stoi Dymitr Itskow. Jego “Awatar”, bo tak się on nazywa zakłada, że docelowo ludzie pozbawią się ciał, czyli wprowadzą swoją duszę do maszyn. Transhumanista Nick Borsom uważa, że fizyczna forma intelektu - mózg, stanowi już przeżytek i będzie zastąpiona urządzeniem. Nie dziwi zatem fakt, że Ferejdun Esfandijari w imię tej idei przybrał imię FM-2030, aby chociaż w ten sposób przybliżyć się do maszyn.

Filmy takie jak “Akira” wykraczają już poza czystą rozrywkę, bo stanowią dziś ukryty manifest celów do jakich ma zmierzać człowieka, oswajają z czymś, co jest pośrednim etapem. Mianowicie znieczulają na gender. Manipulowanie własną tożsamością stanowi sens orientacji seksualnej. Za tym stoi nic innego, jak człowiek narzucający Prawu Naturalnemu swoja naturę, a nie ją odkrywający. W tym ujęciu rodzi się pytanie, czy transhumanizm nie pojawia się tutaj jako nowa forma gnozy.

W “Światku wieku” Alaina Besancona pojawia się uwaga, że gnostycyzm jest wrogiem seksualności. Połączenie jej z rodziną i posiadaniem dzieci stanowi tutaj wroga jakie zwalcza ten nurt myślowy. Obraz “Akiry” ukazuje naukowca oszukującego śmierć. Tworzy odbicie własnego dziecka przy użyciu maszyny. Wygląda jak zmarła córka, ale ma duszę inną, maszyny do zabijania. To jest wizja jaka znajduje się w fikcyjnej historii. Z drugiej strony wprowadza się już pojęcie “następnego gender”, czyli postgender. George Dvorsky z doktorem Jamesem Hughsem uważają, że technologia pozwoli na odcięcie się od klasycznego rozumienia płci. Innymi słowy, że biotechnologia z CRISPR na czele przekształci człowieka w nową jakość. Taki zaś jest ukryty cel inżynierii genetycznej wprowadzanej przy okazji nowych techniki sztucznego zapłodnienia. Już w 1979 roku Shulamith Firestone w “Dialektyce płci” dowodziła, że powstaną maszyny wyzwalające kobiety od przymusu posiadania dzieci, to znaczy zwalniające je od ciąży.

Profesor Yoshinori Kuwabara testuje na kozach możliwość stworzenia ich poza ciałem zwierzęcia i doprowadzeniem do urodzenia. Modele żywcem zaczerpnięte z fantastyki Snerga, czy filmów “Matrix” to między innymi próby Hung-Ching Liu (tym razem na myszach). Genetyk John Haldane (zmarły w 1964 roku!) wieścił, że do 2074 roku jedna trzecia dzieci urodzi się poza łonem matki.

Transhumanizm tym samym łączy się z celami LGBT, chociaż pozornie nie jest tutaj widoczne powiązanie. Fantastyka wydaje się oderwana od świata jako rozrywka, ale w rzeczywistości oprawa wizualną i dynamizmem montażu wprowadza obraz, że coś takiego jest możliwe. Takie gry jak “Detroit. Become Human” w sposób interaktywny dowodzą, że transhumanizm jest przyszłością. Filozof Eric Voegellin na łamach “Nowej Polityki Nauki” odnotował, że gnoza dąży do stworzenia raju na Ziemi i zrodzi się społeczeństwo pozbawione przedziałów czasowych, nieskończone. Skoro bowiem zostanie zlikwidowana śmierć jako kraniec ludzkiego życia nabierze ono innego wymiaru, bliskiego Bogu.

Analiza takiego kina jak “Akira” wymaga zadania sobie pytania, co zostawi oglądanie obrazu zniekształconej wizji człowieka. O ile w części kina fantastycznego maszyny były ukazywane jako blaszane cyborgi, a w kilku grali je aktorzy znajdowały się one w pewnej granicy. Istniał tutaj niepisany system odwoływania się do ludzkiej antropologii. Tu zaś mowa o świadomym zniekształcaniu rąk, nóg przy jednoczesnym sprawianiu wrażenia, że mamy do czynienia z człowiekiem. Na takim tle uśmiechnięty homoseksualista-kobieta głoszący potrzebę życia po swojemu nie budzi już sprzeciwu i o to w tym chodzi.

Jacek Skrzypacz