Terlikowski stwierdził: "Liberalna demokracja ma, niestety, tendencje do zmieniania się w nowy antyreligijny fundamentalizm na wzór państwa islamskiego. Dlaczego? Otóż warto sobie uświadomić, że człowiek wierzący w Absolut po chrześcijańsku nie może funkcjonować w świecie pozbawionym odniesienia do Boga i do swojego zbawienia. Ono pozostaje kluczowe. Dlatego lekarz pełniący swoje obowiązki nie jest tylko częścią systemu opieki zdrowotnej, ani nawet tylko lekarze, ale zawsze jest człowiekiem w relacji do Boga".

Dodał też: "Jego decyzje, czyny są i muszą być - z jego perspektywy - oceniane nie tylko z perspektywy doczesnej, ale też wiecznej. Można się z tym zgadzać albo nie, ale jeśli państwo chce uniemożliwić mu - w pewnym wymiarach, na przykład zawodowym - życie zgodnie z tą zasadą (na przykład odmawiając mu klauzuli sumienia) to z państwa wolności religijnej, wolności sumienia przekształca się w państwo religijnego (nawet jeśli przebranego w szaty liberalne) zniewolenia. A wzorcem dla niego pozostaje państwo islamskie, w którym (w teorii) można być chrześcijaninem, ale w granicach szariatu. Tu też można być, ale w życiu prywatnym, jeśli prywatność staje się publiczna to ma być ograniczona przez religię świeckiej demokracji liberalnej. Nie, nie twierdzą, że każda demokracja liberalna tak działa, zauważam tylko, że istnieje niebezpieczeństwo osuwania się w takie myślenie i działanie".