Schudrich powiedział: "Dialog jest czymś charakterystycznym dla ludzi mających wiarę. Z dialogiem katolicko-żydowskim w Polsce jest coraz lepiej, widzimy jego pogłębienie. Jest to prawdziwe partnerstwo. Od kilku już lat jestem zapraszany do Episkopatu na spotkania Rady ds. Dialogu z Judaizmem, gdzie przygotowywany jest Dzień Judaizmu. Zaproszenie to stało się dla mnie czymś oczywistym, ale to wcale nie jest oczywiste, że muszę być zapraszany do Episkopatu. Nie jestem tam traktowany jak druga strona, tylko jak ktoś bliski i zaufany. Fakt, że biskupi i katoliccy księża chcą słuchać, co myśli rabin, oznacza, że nie jesteśmy już dwoma stronami dialogu, faktycznie staliśmy się jedną stroną".

Przyznał też, że istnieje nierówność w kultywowaniu wzajemnych więzi: "To fakt, że w obchodach Dnia Judaizmu istnieje pewna nierównowaga. Wynika ona stąd, że dla chrześcijan korzenie judaistyczne są bardzo ważne, gdyż chrześcijaństwo wywodzi się z judaizmu. Natomiast dla nas, Żydów związki z chrześcijaństwem nie są tak samo istotne".

Na temat antysemityzmu w Polsce stwierdził: "Na pewno problem jest. Mam na myśli ludzi, którzy już dawno mieli pewien antysemicki sentyment. Długo czuli, że powinni jednak milczeć. Dziś zaczynają mówić to publicznie, bez skrępowania. A dlatego zaczynają tak mówić, gdyż czują, że teraz jest na to przyzwolenie. I tu widzę problem. Zresztą nie jest to problem typowo Polski, ale daje on o sobie znać w całej Europie, jak również w Stanach Zjednoczonych. I to jest dla mnie straszne. I Polska nie jest tu na pierwszym miejscu".