Z opóźnieniem dwóch dni na Zachód dotarła informacja, że Boko Haram dokonało ataku na sieć elektryczną. Skutkiem ich działań w północnej Nigerii nie było prądu. Do tej pory ta frakcja dżihadu zasłynęła z ataków na kościoły chrześcijan i porwaniami.

Miejscowy redaktor Ndahi Marama doniósł, że skutkiem działań Boko Haram było pogrążenie w ciemności Maidaguri, stolicy Borno (odpowiednika naszego województwa). Muzułmanie odcięli linię energetyczną łączącą miasto z siecią krajową. Na tym nie było koniec, bo wyznawcy Allacha są podejrzani o ataki w sobotę na most w Gambouru. Koordynator działań Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nigerii Edward Kallon wskazał, że ataku dokonała „ciężko uzbrojona grupa”. Przeprowadzili go w „ekstremalnie wypełniony przemocą” sposób i doprowadzili do zniszczeń w budynkach służących do rozprowadzania pomocy humanitarnej na terenie północno-wschodniej Nigerii.

Muzułmanie z Boko Haram uderzyli na ośrodek z blisko pięćdziesięciu pięcioma tysiącami uchodźców w Ngali nieopodal Kamerunu. Przemieszczali się za pomocą ciężarówek,  a szlak przecierali karabinami maszynowymi. Na tym nie koniec, bo równocześnie pojawiły się ataki na mieszkańców wiosek przy drodze między Damaturu a Maiduguri. W trakcie operacji muzułmanie, jak wskazał główny zarządca sieci energetycznej w regionie Ndidi Mbah uderzyli w stacje przesyłowe. Efektem tego było uszkodzenie linii wysokiego napięcia o trzystu trzydziestu tysiąca Voltów.  Boko Haram doprowadziło również do zniszczenia drugiej linii przesyłowej ze stu trzydziesto dwu tysiącami Voltów między Damboa i Maiduguri. Firma energetyczna TCN poprosiła o ochronę wojsko Nigerii.

Cele terrorystów sprowadzają się spowodowania zamieszania w regionie Borno. Stanowi on bowiem centrale z której rozchodzi się pomoc humanitarna dostarczana przez Organizację Narodów Zjednoczonych. Dla porównania w 2019 roku dziesięć tysięcy osób zwróciło się tutaj z prośbą o pomoc i zapewnienie im bezpieczeństwa. Osłabienie tego punktu rzutuje na działania w odległych regionach Nigerii. Zdaniem Kallona: „Takie incydenty mają katastrofalny efekt na życie najbardziej podatnych osób polegających na naszej pomocy do przetrwania. Wielu z nich opuściło regiony zamieszkania wypełnione przemocą i miały nadzieje na znalezienie bezpieczeństwa i pomocy w Ngali”.

Nawoływania do potraktowania uchodźców jako osób neutralnych i niezależnych na terenie Borno, Yobe i Adamawa nie doczekały się uznania ze strony Boko Haram. Skutkami ich działań wedle szacunków Organizacji Narodów Zjednoczonych dotkniętych jest kilka milionów ludzi. Zwiększają liczbę ataków. W 2019 roku zabili dwanaście osób zajmujących się przekazywanie pomocy z ONZ, czyli dwukrotnie więcej niż w 2018. Dwójka kolejnych osób Grace Taku porwana w lipcu 2019 i pielęgniarka Alice Loksha uprowadzona z Rann w marcu 2018 dalej są przetrzymywane przez muzułmanów.

Miejscowi donoszą, że oficjalnie gubernator Babagana Zulum zapewnia o ochronie ze strony wojska. Jego zapowiedzi i pojawienie się tylko zaowocowało się zwiększeniem działalności Boko Haram. Mieszkańcy okoliczni wsi mówili, że „gubernator pokrzyczał na żołnierzy i oni odeszli”. Skutkiem tego podróżujący są porywani co godzinę, a wojskowe blokady dróg zniknęły. Trwają ucieczki mieszkańców z Maiduguru do Damaturu w poszukiwaniu ochrony przed akcjami muzułmanów. Wśród osób z Auno, Benisheik i Janaka są to setki osób uciekających przed przemocą.

Z kolei Boko Haram dalej działa w okolicy jeziora Czad i północnowschodniej Nigerii jako od 2015 odłam Państwa Islamskiego Abubakar al-Baghdadi. Od 2016 twierdzą, że są odłamem frakcji al-Barnawi określającą się jako Państwo Islamskie Zachodniej Afryki (ISWA). Linie podziałów sprowadzają się do uznania kto jest bogobojnym muzułmaninem, a kto zasługuje na śmierć. Wprowadzenie ataków na infrastrukturę krytyczną do jakich zalicza się sieci energetyczne jest zwiastunem zmian w taktyce terrorystów. Po wjeżdżaniu w przechodniów, samochodach pułapkach, porywaniu samolotów nadchodzi uderzenie w jakość ludzkiego życia. Bez prądu rodzą się problemy zaciemnienia od psującej się żywności, bo uszkodzenia innych sieci energetycznych (wyłączenie części odbiorców przeciąża kolejne elementy sieci i tworzy efekt domina), problemy w funkcjonowaniu szpitali, utratę dostępu do technologii.

Jacek Skrzypacz