Za darmo ze strony

http://rtmpilecki.eu/wp-content/uploads/2017/08/RAPORT-WITOLDA-PILECKIEGO.pdf

można pobrać plik pdf „Raport Witolda" Pileckiego. Udostępnione wydanie było pamiątką, jaką otrzymywali za darmo wolontariusze pomagający IPN przy ekshumacjach na Łączce.

 

Witold Pilecki urodził się w 1901 roku w Rosji, jego rodzice byli potomkami polskich patriotów wywiezionych na Sybir za udział w powstaniach. Po przeprowadzce do Wilna Witold Pilecki działał w nielegalnym polskim harcerstwie. Od 1918 do 1921 służył w Wojsku Polskim. Walczył z Rosją bolszewicką w czasie wojny 1920 roku. W II RP Witold Pilecki ożenił się i miał dwójkę dzieci. Mieszkał na wsi. W 1939 walczył w kampanii wrześniowej i rozpoczął działalność konspiracyjną.


W 1940 roku Witold Pilecki, pod fałszywymi dokumentami, w ramach tajnej misji dał się złapać Niemcom i został wysłany do Auschwitz. W obozie stworzył obozową konspirację i raport o zbrodniach niemieckich na więźniach obozu koncentracyjnego. W 1943 Pilecki uciekł z Auschwitz. Walczył w Powstaniu Warszawskim. Po upadku powstania trafił do niemieckiego obozu jenieckiego.

 

Jak informuje poświęcony Witoldowi Pileckiemu portal Instytutu Pamięci Narodowej pilecki.ipn.gov.pl, Witold Pilecki „początkowo walczył jako szeregowy żołnierz w [związanym z NSZ] Zgrupowaniu »Chrobry II« starając się zachować anonimowość. Jednak w miarę upływu czasu, gdy coraz bardziej potrzebni byli oficerowie ujawnił swój stopień wojskowy. W pierwszych dniach powstania walczył w 1 kompanii „Warszawianka" w budynku Wojskowego Instytutu Geograficznego. W miarę toczonych walk powstańczych został zastępcą, a następnie dowódcą 2 kompanii I batalionu broniącej rejonu ulic Towarowej i Srebrnej ze składami Hartwiga. Podczas walk nawiązał przyjaźń z kapelanem Zgrupowania „Chrobry II" ks. kpt. Antonim Czajkowskim ps. „Badur". Spotkał też towarzysza ucieczki z Auschwitz – Edwarda Ciesielskiego ps. „Beton". Od niego dowiedział się o śmierci Jana Redzeja przy zdobywaniu WIG.

 

Po 63 dniach walki Powstanie Warszawskie upadło. Powstańcy musieli złożyć broń i udać się do niewoli. 5 października 1944 r. rtm. Witold Pilecki wraz z żołnierzami Zgrupowania „Chrobry II" wyruszył do Ożarowa, skąd po kilku dniach pojechał do Lamsdorf, a 19 października skierowano go do Murnau. Tam przebywał do wyzwolenia, opiekując się młodymi powstańcami, za co otrzymał wdzięczne miano „Taty". 9 lipca 1945 roku Witold Pilecki wyjechał z obozu w Murnau do II Korpusu Polskich Sił Zbrojnych we Włoszech".

 

Po wojnie brał udział w politycznej konspiracji antykomunistycznej. W 1947 roku Witold Pilecki został pojmany przez oprawców z UB i poddany przez komunistów sadystycznym torturom. 25 maja 1948 roku komuniści zamordowali rotmistrza w więzieniu na Rakowieckiej. Do dziś jego zwłoki, prawdopodobnie zakopane wraz ze zwłokami innych pomordowanych polskich patriotów na Powązkach, nie zostały zidentyfikowane.


Rotmistrz Witold Pilecki jest niewygodną postacią dla środowisk żydowskich. Jego walka podczas II wojny światowej zaprzecza inspirowanej przez Żydów, Niemców i Rosjan, antypolskiej kampanii nienawiści kreującej polskich katolików na zbrodniarzy odpowiedzialnych za holocaust. Dodatkowo oprawcami, którzy torturowali, mordowali i zamordowali Witolda Pileckiego za czasów, gdy Polska była pod okupacją Moskwy byli Żydzi.

 

Zdaniem Tadeusza Płużańskiego jednym z powodów zamordowania przez komunistów Witolda Pileckiego 25 maja 1948 na Rakowieckiej było to, że zagrażał on legendzie komunistycznego premiera Józefa Cyrankiewicza, który rzekomo miał stać na czele obozowej konspiracji w KL Auschwitz. Kłamliwą legendę Cyrankiewicza promował nawet w „w styczniu 2005 r., podczas obchodów 60. rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz, prezydent Aleksander Kwaśniewski". Witold Pilecki nie tylko został zamordowany i skazany na zapomnieć przez komunistów, dodatkowo by splugawić pamięć o bohaterze, propaganda komunistyczna przedstawiała Pileckiego jako „zdrajcę i konfidenta gestapo".

 

Tadeusz Płużański pisząc o Witoldzie Pileckim, przypomniał okoliczności, w jakich rotmistrz znalazł się w Auschwitz. Rotmistrz Pilecki, by zdobyć informacje o warunkach w obozie, dał się złapać i po fałszywym nazwiskiem Tomasza Sarafińskiego trafił 21 września 1940 do obozu. Tadeusz Płużański przypomina, że rotmistrz Pilecki „od pierwszych dni w Auschwitz zaczął organizować bojową siatkę konspiracyjną, pod nazwą Związku Organizacji Wojskowej (ZOW). Wysyłał raporty do generała „Grota" Roweckiego, informując, że Auschwitz nie jest zwykłym miejscem odosobnienia, ale wielkim obozem zagłady. Możni tego świata nie chcieli uwierzyć". By uniknąć dekonspiracji, w Wielkanoc 1943 Witold Pilecki uciekł z obozu. Jednym z rozpoznanych konfidentów SS wśród więźniów był „Tor" i wiele wskazuje, że pod tym pseudonimem kryje się, zdaniem Tadeusza Płużańskiego, Józef Cyrankiewicz. Wiedza o kolaboracji komunistycznego premiera z SS była wyrokiem śmierci dla Pileckiego.

 

We wstępie do innego wydania „Raportów..." Leszek Żebrowski napisał: „przez szereg lat legendzie Witolda Pileckiego przeciwstawiano mocno naciąganą legendę Władysława Bartoszewskiego. On również był więźniem Auschwitz, ale krótkotrwałym (półrocznym). Został zwolniony 8 kwietnia 1941 roku, po kilkumiesięcznym pobycie w obozowym szpitalu (już od 12 grudnia 1940 r.). Na dworzec kolejowy do Katowic odprowadzał go (wraz z grupką innych zwolnionych więźniów) funkcjonariusz SS".


Stanisław Michalkiewicz w swoim tekście zawartym na kartach innego wydania „Raportów" stwierdził, że „na widownię dziejową wkroczyła nowa generacja bohaterów, za którymi do dzisiejszego dnia ciągnie się smród »legendy«, spreparowanej przez bezpieczniaków i podtrzymywanej – jakże by inaczej – przez syna pani prof. Heleny Michnik, pana redaktora Adama Michnika [...]. I kiedy wydawało się, że wszystko jest już uporządkowane, a hierarchia ostatecznie ustalona, okazało się, że ''zaplute karły reakcji'' nie ze wszystkim umarły, że pamięć o nich, wydawałoby się całkiem zetlała, zaczyna ożywać, bo kolejne pokolenie mniej wartościowego narodu tubylczego rozrzuciło śmietnik historii z gierojami zastępczymi i w poszukiwaniu własnych korzeni natrafiło na kości bohaterów. Te poszukiwania zagroziły ucukrowanym legendom, toteż ich autorzy, beneficjanci i obrońcy wytoczyli przeciwko młodzieży armaty zionące ogniem tolerancji".


Jan Bodakowski