Szymowski napisał w mediach społecznościowych:

"Jestem typem zwycięzcy, a nie męczennika. Lubię odnosić sukcesy i czerpać z nich pełnymi garściami. Uważam, że trzeba świętować rocznice zwycięstw a nie klęsk. Dlatego wolę obchodzić rocznicę bitwy pod Grunwaldem czy pod Wiedniem a nie wybuch powstania styczniowego. A właśnie dziś mamy rocznicę (456) wielkiego, zapomnianego zwycięstwa Rzeczypospolitej.

26 stycznia 1564 roku w bitwie pod Czaśnikami wojska polsko - litewskie liczące 4 tysiące jazdy zaatakowały ośmiokrotnie liczniejsze siły rosyjskie dowodzone przez kniazia Piotra Szujskiego. Były one trzonem 80-tysiecznej armii księcia Sieriebriannego - głównego moskiewskiego dowódcy wysłanego przeciwko Litwie".

Dodał też:

"Litewscy hetmani - Grzegorz Chodkiewicz i Mikołaj Radziwiłł Rudy zaatakowali 30-tysięczny korpus rosyjski znienacka w obozie pod Czaśnikami koło Witebska. Brawurwy atak złamał rosyjskie dowodzenie i zakończył się wspaniałym polsko - litewskim zwycięstwem a potem pogonią za niedobitkami. Tracąc zaledwie kilkuset ludzi, polsko - litewskie wojska zabiły 10 tysięcy wrogich żołnierzy w tym samego kniazia Szujskiego. Gdy przerażeni posłańcy przynieśli wiadomość o klęsce Szujskiego, książę Sieriebrianny zarządził odwrót i wycofał wojska aż za rosyjską granicę.

W ten sposób, tracąc kilkuset ludzi, zatrzymaliśmy moskiewską ekspansję w stronę Inflant i jej chęć opanowania Morza Bałtyckiego.

Dziś, w 456 rocznicę warto się cieszyć z tego zwycięstwa".