ż po pierwsze g…o organowi prasowemu nowojorskiego lewactwa i żydostwa do tego, co Polacy robią ze swoimi muzeami (wystarczy już, że Muzeum Polin i Muzeum Auschwitz – Birkenau znajdują się poza polską jurysdykcją, a my mamy tylko na nie płacić, a za chwilę będziemy mieli kolejne osobne muzea: Getta, Chasydyzmu, potem może po kolei: Żydów Sefardyjskich, Aszkenazyjskich i Chazarów, bo na muzeum czarnoskórych Falaszy z Etiopii może nie starczyć eksponatów). Zwłaszcza, że apoteozą sztuki współczesnej powinna być wielka sterta gówna ludzkiego i zwierzęcego za dworcem w Delhi. Tym jest „sztuka współczesna”. Od czasów, jak to pisał Łysiak „malarstwa białego człowieka” mamy już tylko zjazd i uznawaniem za sztukę czegoś, co sprzątaczka kiedyś by z kibla wyrzuciła, albo wręcz przeciwnie – wrzuciła i użyła spłuczki. Co więcej to ten sam dyrektor Piotr Bernatowicz, który 1 stycznia objął kierownictwo nad Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w ramach „niecenzurowania sztuki” ostatnio wpuścił pedalską wystawę do zarządzanego przez siebie muzeum. Więc niech organ prasowy nowojorskiego żydostwa nad tym nie płacze.

Jak napisał autor artykułu (a w zasadzie żałosnych wypocin) Alex Marshall: „Piotr Bernatowicz jest tej zimy na ustach całego świata polskiej sztuki, ponieważ daniem wielu artystów zniszczy on czołowe warszawskie muzeum. Nowy dyrektor otwarcie reprezentuje poglądy prawicowe i został powołany przez ministerstwo kultury na siedmioletnią kadencję bez konkursu. Zmienił poglądy polityczne po katastrofie smoleńskiej Minister kultury Piotr Gliński powołał Piotra Bernatowicza na stanowisko dyrektora CSW Zamek Ujazdowski na siedmioletnią kadencję, a to znacznie dłuższy okres niż zwyczajowe 4-5 lat. CSW od trzydziestu lat prezentowało prace najciekawszych polskich i światowych artystów eksperymentalnych i nie stroniło od polityki. Bernatowicz także interesuje się polityką, ale jego poglądy różnią się diametralnie od większości w świecie sztuki".

Cóż uskrzydlony faktem, że interesuje się nim „New York Times” nowy dyrektor Centrum Sztuki Współczesnej powiedział owym, lewackim pseudodziennikarzom, że „tenże świat jest zdominowany przez lewicową, a konkretnie neo-marksistowską ideologię”. I się zaczęło…

Pan Bernatowicz chce to zmienić i promować artystów, którzy mają inne poglądy: konserwatywne, patriotyczne, prorodzinne. Jego plany zmieniają muzeum w kolejne pole bitwy w polskich wojnach kulturowych, które stawiają liberałów przeciwko rządzącej populistycznej partii Prawo i Sprawiedliwość, a także innym konserwatywnym grupom. Bernatowicz nie zawsze reprezentował prawą stronę politycznej barykady. Sam dyrektor stwierdził, że "wspierał kiedyś liberałów, ale jego światopogląd uległ zmianie w 2010 roku", w reakcji na katastrofę smoleńską. Bernatowicz "zaczął się wtedy obawiać wpływu Rosji na Polskę oraz jej pozycję w świecie". Od tamtej pory zrobił zwrot o 180 stopni. Przykład? Na wystawie "Strategie buntu" w kierowanej przez niego w latach 2014-2017 roku poznańskiej galerii Arsenał pojawiły się między innymi plakaty Wojciecha Korkucia z hasłami: "Jesteś homo? OK. Ale nie spedalaj nieletnich" czy "Jesteś wredna, brzydka i leniwa – zostań feministką".

Po prostu zbrodniomyśl. Jak on w ogóle śmiał? Sami internauci docenili, że czołowy organ prasowy lewackiego żydostwa w Hameryce pochylił się nad tym, żeby tak zwana „sztuka” w Polin nie była nazbyt prawicowa, patriotyczna, chrześcijańska i po prostu polska. Zastępując sztukę kopulatywną i defekacyjną jakąś odrobinę normalniejszą. Choć moim zdaniem Bernatowicz nie zdał egzaminu, bo owego dziadostwa wcale nie wywalił do cna z Centrum Sztuki Współczesnej, co więcej on je dalej promuje.