Pierwszą z nich jest "afera" związana z tym, że Szymon Hołownia miał problemy z otrzymaniem Komunii św. w parafii na warszawskim Powiślu. Zakonnik nie chciał mu udzielić Komunii ze względu na to, że Hołownia powiedział, że nie zakaże aborcji (do czego miał zresztą prawo). Polityk w końcu Komunię i tak otrzymał. Ks. Paweł Rytel-Andrianik zadzwonił wówczas do Hołowni i go osobiście przeprosił, a w mediach podano, że rzecznik KEP przeprasza w imieniu biskupów polityka. W środowisku wiadomo jednak, że rzecznik i Szymon Hołownia się przyjaźnią. Powstaje więc pytanie: czy rzecznik skonsultował tę wypowiedź ze wszystkimi biskupami? Czy miał prawo wysyłać taki komunikat? Czy nie wprowadza opinii publicznej w błąd?

Drugą z nich jest oświadczenie rzecznika KEP na temat abpa Jan Pawła Lengi: „W związku z dyskusją nt. wypowiedzi abp. Jana Pawła Lengi, przypominam, że abp Lenga nigdy nie był i nie jest członkiem Konferencji Episkopatu Polski. Informowałem o tym w kwartalniku "Więź" (Jesień 2019, 3 [677]). Wypowiedzi abp. Lengi nie można więc w żaden sposób utożsamiać z Konferencją Episkopatu Polski. Nie można ich też traktować jako stanowiska polskich biskupów”.

Oświadczenie to zostało natychmiast zamieszczone przez większość mediów katolickich w Polsce. Jeśli mu się jednak przyjrzeć, jego treść jest absurdalna. Andranik dodawał, że Lenga wprowadza wiernych w błąd. Abp Lenga nigdy nie podawał się jednak za członka Episkopatu Polski.

Ks. Tadeusza Isakowicz-Zaleski napisał o tym: "Sędziwemu i zasłużonemu arcybiskupowi za jego gorliwą posługę w Kazachstanie należą się wdzięczność i szacunek, a nie takie połajanki ze strony kościelnych urzędników. Jeżeli rzecznik episkopatu tak bardzo dba o prawdę, to kiedy wreszcie powie publicznie, kto i z jakich pobudek tuszował (i tuszuje nadal) skandale obyczajowe wywołane w Rzymie, Łomży i Poznaniu przez zmarłego niedawno abp. Juliusza Paetza? Przecież tuż po pogrzebie owego hierarchy arcybiskup poznański, a zarazem przewodniczący episkopatu, Stanisław Gądecki obiecywał prawdę i oczyszczenie".

Czy w tej sprawie ks. Andranik miał upoważnienie do zabierania głosu, czy było to nadużycie władzy? Na razie żaden z biskupów publicznie nie zabrał głosu w tych kwestiach, a jeżeli ktoś wprowadza wiernych w błąd i czyni zamieszanie to właśnie ks. Andranik.