W 1952 r. o. Thomasa Philippe, dominikanin, został oskarżony przez grupę kobiet o molestowanie. Dotyczyło to wspólnoty młodych intelektualistów pod nazwą Eau Vive, założoną przez niego w 1946 w Soisy-sur-Seine, ok. 40 km na południe od Paryża. Dominikanie odwołali o. Philippe z tego stanowiska, sprawa trafiła do Kongregacji Świętego Oficjum, która zadziałała błyskawicznie - otrzymał  zakaz nauczania, posługi kapłańskiej i udzielania sakramentów, wspólnota została zamknięta, a dominikanin zmuszony do wyjazdu z kraju.

Przed wyjazdem udało mu się jednak załatwić tyle, że jego uczeń Jean Vanier kontynuował jego pracę. Okazało się później, że byli w stałym kontakcie listowym, Vanier spełniał wszystkie polecenia o. Philippe i sam wykorzystywał kobiety. Obydwaj dorobili do tego teologię mistycznego zjednoczenia, dzięki której przekonywali kobiety, dlaczego mają się im oddawać.

Dziennikarze odnotowują, że sytuacja o. Philippe zmieniła się w 1963 r., kiedy w podejrzanych okolicznościach udzielono mu zgodę na powrót do Francji. Nie zastanawiają się przy tym, dlaczego stało się tak właśnie wtedy. Był to natomiast rok rozpoczęcia Soboru Watykańskiego II, kiedy rozpoczęła się "odwilż" w Kościele - cofano kary kapłanom będącym na cenzurowanym, samo Święte Oficjum zlikwidowano, a w jej miejsce powołano Kongregację Nauki Wiary, która jest bardziej ciałem doradczym niż dyscyplinarnym i ma znacznie mniejsze narzędzia karania kapłanów.

Dzięki temu tacy ludzie, jak o. Philippe mogli dalej działać. Przykład ten pokazuje także, że inkwizycja była organem skutecznym, a przed Soborem podejmowano stanowcze działania wobec osób oskarżanych o grzechy seksualne. To zmieniło się wraz z nowym podejściem do grzechu, świata i seksualności, które przyszło wraz z Soborem Watykańskim II.