W sobotę 22 lutego w programie aktualności dnia Sebastian Karczewski mówił: "Pewne instytucje powiązane z instytucjami kościelnymi preparują dowody na konkretnych księży czy biskupów, by w danej sytuacji, danych okolicznościach – a dziś mamy okoliczność przedwyborczą – pewne rzeczy pokazać. Proszę przypomnieć sobie film braci Sekielskich i kiedy się ukazał. Pokazano ten materiał tuż przed wyborami. Nikt nie analizował, a w tym materiale jest mnóstwo manipulacji, które trzeba pokazać ludziom; trzeba wskazać, gdzie jest błąd, gdzie jest kłamstwo".

Karczewski dopytywany o to, co to za "pewne instytucje powiązane z instytucjami kościelnymi" stwierdził, że chodzi o adwokatów reprezentujących stronę kościelną, biskupów, którzy sami nakazują preparować dowody przeciwko swoim kapłanom, w ten sposób wpisując się w "modę" na ściganie kapłanów za pedofilię.

Jest to bardzo poważny zarzut, który w dodatku padł na antenie Radia Matyja, medium ogólnopolskim i katolickim, które do tej pory nie krytykowało biskupów. Trudno zresztą w niego uwierzyć, bo procesy te uderzają w samych biskupów i wiążą się z odszkodowaniami. Wydaje się, że jest to dramatyczna próba pomniejszania rozmiarów afery pedofilskiej w Kościele.

Karczewski dodał zresztą: "Ja stwierdziłem w książce [Sebastian Karczewski jest współautorem książki: "Pedofilią w Kościół. Oblicza kłamstwa" - dop. red.), że tego rodzaju nadużycia o charakterze pedofilskim, przestępstwa w kręgach duchowieństwa się zdarzały i się zdarzają. Problem polega na tym, że nadużycia tej nielicznej grupy usiłuje przerzucić się na całe duchowieństwo i Kościół katolicki. Wykorzystano te przestępstwa nielicznych do ataku na Kościół, na księży. Robi się to w ten sposób, że w tym toku medialnego przekazu można dzisiaj oskarżyć każdego księdza, każdego biskupa o co się tylko chce, bo na fali medialnej to wypłynie. Przestępstwo jednego można przypisać każdemu bez udowodniania winy".

Prawdą jest, że przypadki pedofilskie w Kościele są stosunkowo nieliczne (nie bardziej niż w innych grupach społecznych) i są wykorzystywane do ataku na Kościół. Zgorszeniem jest jednak brak reakcji biskupów na te doniesienia. Tłumaczenie, że oni sami są źródłem tego skandalu, w tym sensie, że go fabrykują, wydaje się absurdalny.