Będzie to widomy dowód pamięci najwyższych władz Rzeczypospolitej Polskiej o tych tragediach, które znacząco wpłynęły na naszą najnowszą historię.

Ich wizyta w Katyniu i w Smoleńsku winna być wyzbyta jakichkolwiek akcentów politycznych. Dlatego w składzie państwowej delegacji musi znaleźć się miejsce także dla polityków opozycji oraz dla rodzin ofiar z wiosny 1940 roku i z 10 kwietnia 2010 roku. Tego wymaga racja stanu niepodległej Polski.

Mam nadzieję, że z tej podwójnej martyrologicznej okazji cała polska klasa polityczna potrafi chociaż na moment wznieść się ponad wszelkie podziały i zapomnieć o czekających nas wkrótce wyborach prezydenckich.