Presja feministek, by przy okazji filmowych nagród napiętnować Romana Polańskiego za gwałty i z tego powodu ukarać go nie przyznając żadnego trofeum za wybitny przecież film, jakim jest „J`accuse”,( w wersji polskiej „Oficer i szpieg”), była tak duża, że z powodu kontrowersji doprowadziła do rozbicia jedności środowiska ludzi kina, które dotąd uważało się za rodzinę. Artyści i krytycy sztuki podzielili się na dwa obozy. Jedni twierdzili, że trzeba oddzielić osobę artysty od jego dzieła, inni że nie powinno się tego robić. Jedni tłumaczyli, że orzekanie o winie zależy od przedstawionych dowodów i należy do sądu, inni że osąd ma prawo wydać środowisko i napiętnować podejrzanego. Zaczęły się wzajemne oskarżenia i skakanie sobie do oczu. Narastała atmosfera linczu.

Feministki podjęły działania przeciw Polańskiemu równolegle z premierą tego filmu w listopadzie, blokując wejścia do kina, zmuszając ich właścicieli do odwoływania seansów. Były w tym skuteczne, bo ten ostatni film Polańskiego, który zdobył Srebrne Lwy w Wenecji, był przez jakiś czas nie do obejrzenia z powodu protestów rozsierdzonych kobiet, z którym nikt nie chciał zadzierać.

Dlaczego w takim momencie wybuchła ta wojna? Z paru powodów. Tu już nie chodzi o pedofilski incydent sprzed czterdziestu trzech lat, gdy Polański odurzył narkotykiem i alkoholem 13 letnią dziewczynkę i odbył z nią stosunek ( co w prawie kalifornijskim klasyfikowane jest jako gwałt). Wciąż chodzi o to, że nie poddał się pełnej karze i po odsiadce 42 dni w więzieniu, z którego go wypuścili (nazajutrz sędzia zmienił zdanie) Polański zbiegł przed ogłoszeniem wyroku z USA do Francji, z którą Amerykanie nie mają podpisanej umowy o ekstradycji. Amerykański sąd wydał bowiem za nim wciąż aktualne listy gończe, bo w Stanach Zjednoczonych nie ma instytucji przedawnienia.

Chodzi też o oskarżenia gwałtu, które pojawiły się jakiś czas temu ze strony innych kobiet. Lista się wydłuża. I tak niedawno Valentine Monnier, była modelka i aktorka, dziś fotografka, na łamach „Le Parisien” oskarżyła Polańskiego o pobicie i gwałt do czego mało dojść w 1975 roku. W 2010 roku aktorka Charlotte Lewis wyjawiła, że w roku 1973, gdy miała 16 lat Polański dokonał na jej osobie napaści seksualnej. W 2017 roku 61 letnia niemiecka aktorka Renate Langer zgłosiła szwajcarskiej policji, że w 1972 roku Polański zgwałcił ją w swoim domu w Gstaad, gdy miała lat 15.

Sprawa jest niejednoznaczna, bo wszystkie te gwałty miały miejsce przed ponad czterdziestoma laty i jako przestępstwa uległy przedawnieniu. Dlaczego te kobiety tak długo milczały i jak dziś udowodnić, że mówią prawdę, skoro nie ma świadków? Oto jest pytanie, na które nie sposób odpowiedzieć.

Polański tym oskarżeniom zaprzecza, ale przecież też nie ma dowodów, skoro seksualne incydenty odbywały się tete- a- tete..

Polański zbojkotował ceremonię wręczenia Cesarów, wiedząc że szykuje się lincz. Wydał oświadczenie, że jest poddawany niesłusznym oskarżeniom, skazany przez środowiska feministyczne bez sądowego wyroku i udowodnienia winy, że w tej sytuacji dla dobra rodziny, którą z tego powodu też dotknął ostracyzm, nie zjawi się na uroczystości. Przy Polańskim solidarnie stanęła cała ekipa filmu też bojkotując galę.

Film „Oficer i szpieg” wbrew histerycznym okrzykom feministek i plakatom „Polański jesteś popieprzony” został jednak nagrodzony trzema Cezarami .Uhonorowano Polańskiego za najlepszą reżyserię, najlepszy adaptowany scenariusz i kostiumy. Na znak sprzeciwu kilkanaście osób ze środowiska filmowego opuściło salę, która (poza nielicznymi oklaskami), przyjęła wiadomość o tych nagrodach wymowną ciszą

Awantura o film Polańskiego a raczej o jego osobę, zaczęła się w środowisku filmowym zaraz po przyznaniu przez Akademię Cezarów dwanaście nominacji filmowi „Oficer i szpieg”. W obliczu oskarżeń o hipokryzję świata showbiznesu i wspieranie czynów pedofilskich, na dwa tygodnie przed Cezarową galą, całe jury – zespół Alaina Terzina- podało się do dymisji. Obecna przewodnicząca akademii jest tymczasowa i czeka na zmiany w obsadzie.

Lincz na Polańskim nie udał się, mimo że nie odważono się nagrodzić jego dzieła w kategorii „najlepszy film”, który jest przecież działaniem zespołowym. Nagroda za najlepszą reżyserię utarła feministkom nosa, bo jest nagrodą indywidualną, a jury wyszło z trudnej sytuacji obronną ręką uznając za najlepszy film „Nędzników” Ladj Ly.

Linczu nie było, jednak 86 letni Polański został kolejny raz upokorzony. Biorąc pod uwagę jego wiek, dorobek i majątek, ważniejsze musi być dziś dla niego dobre imię, niż kasa, która strumieniem sypnie się pewnie teraz po trzech Cezarach. Nic bowiem sztuce nie służy tak dobrze, jak skandal.