Na liście do wydalenia znaleźli się dziennikarze związani z The New York Times, The Washington Post i The Wall Street Journal. Władze poinformowały, że skończyła im się zgoda na pobyt. Jako państwo Chiny mają prawo do takich działań, ale w świetle problemów z Wuhan rodzi wątpliwość odnośnie wiarygodności międzynarodowej. Dziennikarze stracili możliwość pobytu, bo ukazali rząd w Pekinie w niekorzystnym świetle. Tak właśnie swój pobyt zakończyli Josh Chin i Philip Wen. Rząd poinformował, że „oni nie są dopuszczeni do pracy jako dziennikarze w Ludowej Republice Chin, włączając w to Hong Kong i Specjalny Region Administracyjny w Makao”.

Wcześniej wymienione wyżej magazyny, wraz z Voice of America, otrzymały żądanie przekazania komunistycznym władzom o tym kogo zatrudniają, jak wygląda ich sytuacja finansowa, a także co zamierzają na terenie kraju. Finansowany przez kongres Stanów Zjednoczonych Voice of America nie poinformował jak wielu Amerykanów wydalono z kraju. Skrytykował jednak działania władz w obliczu szalejącej na świecie pandemii.

Początkiem marca 2020 niezależny pisarz Philip Wu na łamach The Guardian skomentował „Epidemia ujawniła, że kraj jest zatopiony w korupcji, biurokracji, kontroli informacji oraz cenzurze”. Chiński reżim posiada już tradycję zaginionych dziennikarzy oraz aktywistów społecznych. Zarazem poinformował, że planuje wydanie książki o prezydencie Xi. Zapowiadana publikacja ukaże się w sześciu językach. Włodarza komunistycznych Chin ukaże jako „głównego przywódcę z władzą” zajmującego się „troską o ludzi”.

Zdaniem redaktora Giuolio Meotti Włochy zmagają się z epidemią wskutek zaufania chińskim władzą. Uważa, że jeśli by wcześniej zamknęły granice uniknęły by takiej skali problemu. Chociaż ostatnie doniesienia mówią, że struktura koronawirusa Conv-2019 nie posiada znamion manipulacji genetycznych dalej są ludzie przekonani, że stoi za nim chińskie laboratorium z Wuhan.

Chiński uciekinier Ma Jian wskazuje, że „jest jasne, że wirus totalitaryzmu Xi zagraża zdrowiu i wolności nie tylko mieszkańców Chin, ale nas wszystkich gdziekolwiek jesteśmy”. Na łamach Wall Street Journal komentator Daniel Henninger napisał: „Przy obecnym kursie Chiny są odpowiedzialne za znaczące zagrożenie dla reszty świata przez wypadek, lub zamierzenie” wskutek prowadzonej polityki. Z kolei historyk David Hanson wskazał „Chiński rząd komunistyczny stanowi zwiększające się zagrożenie nie tylko dla siebie samego, ale również dla miliardów obywateli na wolności”.

Wątpliwości w sprawie Chin budzi doniesienie na łamach Sunday Times: „chińskie laboratoria zidentyfikowały tajemniczego wirusa jako niezwykle zakaźny nowy patogen pod koniec grudnia zeszłego roku, ale otrzymały rozkaz do zatrzymania badań, zniszczenia próbek i wstrzymania informacji, jak poinformowały chińskie media. Regionalny przedstawiciel służby zdrowia w Wuhan, centrum rozprzestrzeniania się, zażądali zniszczenia próbek laboratoryjnych jakie zakładały wirusowe zapalenie płuc pierwszego stycznia, Chiny nie uznały, że był przekaz za pomocą kontaktu między ludźmi do trzech tygodni później. Szczegółowe ustalenia przez [serwis informacyjny] Caixin Global, uznaną niezależną publikację, dowodziło niezbicie skali przemilczenia w pierwszych, wczesnych tygodniach kiedy utracono możliwość kontroli wydostania się zarażenia”.

Sekretarz Stanu Stanów Zjednoczonych Mike Pompeo stwierdził, że „cenzura ma śmiertelne konsekwencje. Chiny działają po swojemu i zagraniczni dziennikarze oraz personel medyczny mówi otwarcie, chińscy przedstawiciele i inne narody powinny być lepiej przygotowane do sprostaniu temu wyzwaniu”.

Specyfika działania Chin w których zamknięto już w styczniu 2020 Szanghajskie Centrum Zdrowia, dzień po tym jak profesor Zhang Youngzhen ujawnił genom koronawirusa ukazuje, że obwiązują tam inne, niż uznane przez nas standardy. Od kilku dni w mediach pojawiają się informacje o tym, że w Wuhan zmniejsza się liczba zakażeń. Bez doszukiwania się spisku potrzebujemy ostrożności w doniesieniach z Chin. Ufamy, że pandemia się skończy. Niekoniecznie wskutek informacji z Państwa Środka.

Jacek Skrzypacz