Franciszek mówi, że ten czas trzeba przeżywać "z pokutą, współczuciem i nadzieją. I pokorą, ponieważ wiele razy zapominamy, że w życiu są „ciemne obszary”, mroczne chwile. Uważamy, że mogą spotkać tylko kogoś innego. Zamiast tego ten czas jest ciemny dla wszystkich, nikt nie jest wykluczony. Jest naznaczony bólem i cieniami, które weszły do ​​domu. To inna sytuacja niż to, czego doświadczyliśmy. Również dlatego, że nikt nie może pozwolić sobie na komfort, wszyscy dzielą te trudne dni".

Papież dodał też: "Czas przygotowań do Wielkanocy, wraz z modlitwą i postem, uczy nas solidarnego patrzenia na innych, zwłaszcza na cierpiących. Czekam na blask tego światła, które ponownie oświeci wszystko i wszystkich".

Franciszek mówił, że wierzący mogą wpatrywać się w Chrystusa, który uciszył burzę na jeziorze. Pytany przez dziennikarze, co mają robić niewierzący, udzielił zaskakującej odpowiedzi: "Nie chcę rozróżniać wierzących od niewierzących. Wszyscy jesteśmy ludźmi i jako ludzie wszyscy jesteśmy na tej samej łodzi. I żadna ludzka rzecz nie może być obca chrześcijaninowi. Tutaj płaczemy, ponieważ cierpimy. Wszyscy. Istnieje ludzkość i cierpienie wspólne. Pomaga nam synergia, wzajemna współpraca, poczucie odpowiedzialności i duch poświęcenia generowany w wielu miejscach. Nie możemy robić różnicy między wierzącymi a niewierzącymi, przejdźmy do korzenia: do ludzkości. Wszyscy jesteśmy dziećmi przed Bogiem".