Obserwujemy zatem gimnastykę PiS-u, który dokonuje kolejnych kroków – niedopuszczalnych w państwie prawnym – jak choćby wprowadzona po cichu w ramach pakietu ustaw tzw. „tarczy antykryzysowej” zmiana ordynacji wyborczej umożliwiająca głosowanie zdalne osobom poddanym kwarantannie i osobom po 60 roku życia.


I znów – gdyby w Polsce ogłoszono stan wyjątkowy taka zmiana po prostu byłaby konstytucyjnie zakazana. Podczas obowiązywania stanu wyjątkowego – mówi art. 228 Konstytucji nie może być zmieniana ani Konstytucja, ani ordynacja wyborcza.
Tymczasem partia Jarosława Kaczyńskiego postanowiła jakoś wybrnąć z sytuacji, w której z jednej strony jej rząd umieszcza ludzi w kwarantannach, a z drugiej strony przysługuje im bezwzględnie prawo do głosowania. Gdyby tej „protezy” nie zastosowano, każdy kogo poddano kwarantannie w dniu 10 maja mógłby zaskarżyć wynik wyborów i w sposób oczywisty miałby rację. Czy Sąd Najwyższy uznałby ten protest - trudno w Polsce powiedzieć – instytucje państwa zostały bowiem już tak upartyjnione, że właściwie nie wiadomo czego się po sądach w takich politycznych sprawach spodziewać.


Niemniej tak oczywisty argument obywatela, że „były wybory a ja nie mogłem głosować, bo mam kwarantannę” – nie mógłby, ot tak sobie zostać odrzucony. Stąd w jednej z dwustu poprawek głosowanej nocą ustawy o „tarczy” znalazła się jedna popraweczka, taka „techniczna” – jak mówią posłowie PiS – która istotnie zmienia sposób głosowania. Słyszę, że tylko jeden z posłów PiS – Bartłomiej Wróblewski odważył się skrytykować działanie własnej partii w sprawie wyborów – pewnie dlatego, że jest wykładowcą prawa i głupio byłoby mu spojrzeć swoim studentom w oczy gdyby go o takie oczywiste obchodzenie prawa – zapytali. Teraz czekam czy doktora Wróblewskiego kierownictwo PiS wyrzuci ze swoich szeregów czy też krytyka ujdzie mu płazem?


Jaki by nie był efekt personalny w tej sprawie, jasne jest, że w rzeczywistości mamy w Polsce stan wyjątkowy, wprowadzony bez przyjęcia stosownej ustawy. A to dlatego, że polityczne interesy sejmowej większości skłaniają partię władzy do omijania prawa w tym zakresie.
Czy to dobrze dla państwa polskiego? Czy to uczy ludzi szacunku do praworządności? Czy władza w ten sposób buduje swój autorytet?
Moim zdaniem absolutnie nie. Są to działania szkodliwe dla państwa, czyli dla nas wszystkich. Zapewne nie przyniosą też – na dłuższą metę – sukcesów PiS-owi.


Co jednak w tej sytuacji powinni zrobić politycy opozycji? Moim zdaniem wszyscy kandydaci, którzy poważnie traktują swoją rolę potencjalnego przywódcy narodu – powinni zagrozić wycofaniem swoich kandydatur – jeśli termin głosowania nie zostanie przesunięty. Nie mają już dziś – na skutek restrykcji wprowadzonych przez rząd – możliwości prowadzenia kampanii – stąd powinni sami zrezygnować z kandydowania w wyborach, które nie mogą być uczciwe.
A my obywatele? My też nie powinniśmy zgadzać się na takie łamanie zasad, które nam uniemożliwiają rzetelną ocenę wszystkich kandydatów.
Tak więc jeśli PiS nie przesunie wyborów – to ja do głosowania 10 maja - bynajmniej się nie wybieram. Zakładam kwarantannę!#