Nieżyjąca już pedagog Wanda Krawczyk tak zdefiniowała zabawki militarne. „to taka zabawka, która posiada cechy przedmiotu znajdującego zastosowanie w wojsku współczesnym lub też w minionych epokach”.  W każdej epoce dzieci bawiły się takimi zabawkami, a jeżeli ich nie miały, same swoim pomysłem powoływały do życia przeróżne proce, drągi, patyki, które służyły do walki wręcz. Zależnie od historycznej rzeczywistości, zabawy takie albo przybierały na sile, działo się to zwłaszcza w czasach niespokojnych, wojennych, albo w latach spokoju przycichały, inspirowane głównie oglądanymi filmami. Już nasi dziadkowie lub pradziadkowie jako chłopcy bawili się w wojnę i gromadzili całe oddziały ołowianych żołnierzyków, prowadzili strategiczne bitwy, inni przeobrażając się w Indian walczyli przy użyciu łuków i strzał, przeróżnych tomahawków. 


Zabawki w życiu każdego dziecka odgrywają bardzo ważną rolę. Wanda Krawczyk tak o tym pisała: „zabawki spełniają rolę pobudzającą, umacniają dążenie do opanowania rzeczywistości przez dziecko i przekształcenia jej na miarę swoich potrzeb. (…) dziecko kocha swoje zabawki, niechętnie się z nimi rozstaje (…) Pełnię satysfakcji odczuwa dziecko wtedy, gdy zabawka użyta w zabawie pozwala mu przeżyć i dokładnie odtworzyć odgrywane role dorosłych, a tym samym odzwierciedlić znane fragmenty rzeczywistości”. 


Dlatego w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym zarówno chłopcy jak i dziewczynki bawią się w dorosłych, podpatrują ich codzienne życie i później w zabawie starają się je odzwierciedlić.  Wśród tych zabaw najczęściej kontrowersje wśród psychologów i pedagogów wywołują zabawy w bitwy, wojny, eliminowanie przeciwnika. Aby zabawa była udana, musi mieć potrzebne do tego atrybuty, jakimi są zabawki militarne. Mamy ich bardzo szeroki asortyment: samoloty wojskowe, (makiety i modele do składania), jednostki pływające, broń strzelającą (pistolety, karabiny, strzelby), broń białą (szable, miecze, łuki, tomahawki), kostiumy i akcesoria militarne nie będące bronią (pasy kowbojskie, pióropusze indiańskie). Zabawki te służą do odtwarzania świata dorosłych, proponowanego przez środki masowego przekazu: filmy, telewizję, gry komputerowe i przemysł zabawkarski. Czy zabawki tego typu stymulują dziecięcy rozwój, czy raczej wywierają negatywny wpływ na jego psychikę, pozwalając na kumulowanie się agresji?


W drugiej połowie XX wieku stało się modne kreowanie rzeczywistości pacyfistycznej. Myślano, że uda się wyeliminować z człowieka agresję i stworzyć nowy wspaniały świat, który nie ma najmniejszej szansy zaistnieć w naszym świecie.  Mówiła o tym „Deklaracja o wychowaniu społeczeństw w duchu pokoju” uchwalona w 1978 roku przez ONZ. Dowodzono w niej, że zabawki militarne wywołują, a zwłaszcza pobudzają agresję dziecka.  Tylko zapomniano o starej prawdzie, na którą zwrócił uwagę pedagog Krzysztof Konarzewski, że zachowania agresywne są „jakby wpisane w definicje każdego żywego organizmu. Agresji człowiek nie wymyślił. Dziedziczymy ją po zwierzęcych przodkach. (…) A ponieważ człowiek jest także zwierzęciem, więc i on swoją dyspozycje do zachowań agresywnych przynosi ze sobą na świat. Bez pewnej dozy agresywności mielibyśmy kłopot z rozwojem gatunku i cywilizacji, bo biologiczną funkcją agresji jest usuwanie przeszkód na drodze do osiągnięcia celów. W życiu społecznym jest ona potrzebna do obrony swoich pozycji i swego punktu widzenia. Pomysł radykalnego wyeliminowania agresywności u człowieka za pomocą środków farmakologicznych czy chirurgicznych byłby zbrodnią wobec natury ludzkiej”. Takie darwinowskie teorie muszą być modyfikowane przez psychologów i pedagogów, aby zachowania wynikające z naszej biologicznej natury korygować tak, aby nauczyć dziecko empatii, walki z egoizmem, aby uświadomić mu jaką wartość w naszym życiu ma współdziałanie w grupie, pomoc słabszym. W ten sposób naturalna agresja powinna być odpowiednio modyfikowana. 


W negatywnym podejściu do zabawek militarnych trzeba  być czujnym, aby nie zatracić zdrowego rozsądku i nie popaść w hipokryzję.  W Szwecji zabawki militarne zostały zabronione, a ich produkcja zakazana, co nie przeszkadza temu krajowi być jednym z większych producentów i eksporterów broni. Eliminowanie takich zabawek z życia dziecka musi przebiegać rozważnie. Każda zabawka militarna nie może automatycznie podlegać destrukcji. Ołowiane żołnierzyki czy modele samolotów, statków nie są tożsame z agresywnymi grami komputerowymi, mającymi za cel eliminację całych galaktyk kosmicznych, tak samo, jak ziejąca ogniem i kładąca wszystkich pokotem broń maszynowa.  Według prof. Ryszarda Kantora „zabawka militarna – zwłaszcza jej pewne kategorie – może potęgować w trakcie zabawy agresję dziecka, może ją też w jakimś stopniu rozładowywać, co zdaje się zależeć od sytuacji i stopnia kontroli zabawy przez dorosłych, przede wszystkim rodziców, posiadających konieczny autorytet.

Iwona Galińska