Kanadyjski kardynał mówił o tym, że człowiek potrzebuje w naturalny sposób relacji z drugą płcią i w przypadku kiedy tego zabraknie chce wypełnić powstałą pustkę w inny sposób. Dlatego wtedy pojawia się ryzyko szukania władzy i manipulowania innymi. Sposobem na takie zagrożenie ma być jego zdaniem zadbanie o właściwe i dojrzałe relacje kapłanów z kobietami, które powinno odbywać się już na poziomie formacji w seminarium. - Gdyby kobiety odgrywały wcześniej większą rolę w formacji i w życiu księży, nie byłoby tak ostrego problemu przestępstw seksualnych w Kościele – powiedział kardynał.
 
Jako jeden z argumentów purpurat przytacza dużą liczbę kobiet z którymi księża spotykają się w swojej posłudze duszpasterskiej. - Kobiety stanowią często większość wśród tych, którzy korzystają z posługi duszpasterskiej księży, ale też współpracujących z nimi, toteż winny mieć większy udział w ich formacji. Trzeba zmienić myślenie na temat roli kobiet w tym procesie – powiedział.
 
Zaznaczył, że mogą one uczestniczyć na różne sposoby w kształceniu przyszłych kapłanów na przykład w nauczaniu filozoficznym czy teologicznym czy w uczeniu ich duchowości. - W tej dziedzinie potrzebujemy opinii kobiet, ich intuicji, umiejętności rozpoznania ludzkiej strony kandydata, stopnia jego dojrzałości emocjonalnej lub psychologicznej – powiedział kardynał.
 
Podkreślił także, że choć kobieta może być pomocna w duchowym towarzyszeniu seminarzyście, to jednak lepiej, żeby robił to kapłan, ona natomiast może mu towarzyszyć w formacji ludzkiej gdyż w seminariach, jego zdaniem, aspekt nie jest wystarczająco rozwinięty. Aby jednak to nastąpiło zdaniem hierarchy potrzebne są kolejne działania mające na celu rozwijanie postępu. - Nadal tkwimy w klerykalnej koncepcji formacji, która mimo coraz większego postępu, kontynuuje to, co było – ocenił.
 
Jego zdaniem w ciągu ostatnim 40 lat nastąpiło wiele w postrzeganiu i znaczeniu kobiet w Kościele, ale nadal jest to za mało. Kardynał zaznaczył, że jest już wiele kurii biskupich, w których kobiety są kanclerzami lub koordynują działalność duszpasterską, problemem jest jednak klerykalny wzorzec eklezjologiczny. Przypomniał, że w Kościele są ci, którzy odgrywają rolę pierwszoplanową: głoszą Słowo Boże, udzielają sakramentów, ale dodał, że księża nie są zasadniczą rzeczywistością w Kościele, gdyż centrum Kościoła jest nie ministerium, lecz chrzest, to znaczy wiara. I to świadczenie o niej jest rzeczywiście tym miejscem, w którym kobiety mogą zajmować niezwykłą przestrzeń.
 
-W niektórych nurtach feminizmu dochodzi do maskulinizacji kobiet. Nie szanuje się specyfiki kobiety, lecz podporządkowuje się ją wzorcom męskim. Kobieta ma być jak mężczyzna. To błędna droga. Trzeba promować kobietę w jej kobiecości, a nie czynić z niej mężczyznę. Ale zgadzam się, że potrzebna jest większa integracja kobiet w Kościele, również w gremiach decyzyjnych, w imię charyzmatów, które są im właściwe. Jest wiele kobiet o wielkich umiejętnościach formacyjnych, organizacyjnych, potrafią dobrze rozeznawać i podejmować trafne decyzje. Potrzebujemy obecności kobiet również w formacji kapłańskiej. Możliwości są bardzo rozległe: w teologii, filozofii, sztuce, posłudze społecznej. Już teraz mamy wiele pozytywnych doświadczeń, także dzięki świadectwie sióstr zakonnych. Możliwości istnieją, jesteśmy otwarci. – powiedział kardynał.
 
Za pontyfikatu papieża Franciszka są podejmowane coraz to nowe działania mające na celu wprowadzeniu postępu w Kościele. W ostatnim czasie biuro prasowe Stolicy Apostolskiej poinformowało, że papież Franciszek postanowił powołać nową komisję do spraw badania diakonatu kobiet. Decyzja ta zapadła po niedawnej audiencji udzielonej kardynałowi Luisowi Francisco Ladarii Ferrer, który jest prefektem Kongregacji Nauki Wiary. Organ ma przeanalizować dyskutowaną od kilku lat kwestię roli, jakie mogą pełnić kobiety w Kościele i jakie niegdyś pełniły.
 
DZ