Pierwszy: nie dajemy, gdy kapłan próbuje nas przymusić (niezgodnie zresztą z wskazaniami zawartymi w dokumentach Kościoła) do brania Komunii Świętej na rękę.

Drugi: nie dajemy, gdy dostaliśmy się na Mszę św. tylko dzięki temu, że przyszliśmy do kościoła pół godziny wcześniej, a ci, którzy przyszli po nas nie zostali do kościoła wpuszczeni.

Nie dajmy zatem wtedy na tacę i informujemy o tym i o powodach tego księdza proboszcza.

Czy, gdy nie jesteśmy w kościele na Mszy Św., powinniśmy tę sumę, którą dalibyśmy na tacę przelać na konto parafii?

To zależy.

Jeżeli nie byliśmy na Mszy Św. z naszej winy, a gdybyśmy chcieli w niej uczestniczyć dostalibyśmy się do kościoła płacić należy.

Jeśli jednak do naszego kościoła parafialnego nie moglibyśmy się dostać na Mszę Św., z powodu ograniczeń związanych z koronawirusem, nie płacimy.

Wielu proboszczów apeluje, by wpłacać na konto parafii. Słuchamy takiego apelu tylko wtedy, gdy brzmi on: „Prosimy o wpłaty na konto parafii tych, którzy z istotnych przyczyn nie mogli uczestniczyć we Mszy Św.”.

Zamiast jęczeć o pieniądze proboszczowie powinni, jako dobrzy kapłani, apelować do wiernych o udział we Mszach Świętych, tłumaczyć jak to jest ważne i przypominać, że ten kto nie uczęszcza na Msze Święte bez istotnego powodu ( nie ma istotnego powodu, gdy np. ktoś jest zdrowy lub ma jakieś niezbyt groźne ubytki na zdrowiu, ale obawia się koronawirusa) dobrym katolikiem nie jest i prawdziwie Chrystusa nie kocha.

Proboszcz ma prawo i obowiązek apelować o wpłaty na konto parafii, gdy zrobił wszystko, by wszyscy chętni wierni mogli dostać się na niedzielna Mszę Św.

Ten problem proboszcz, jak pokazała praktyka w wielu parafiach, może rozwiązać na wiele sposobów.

Może jak ks. dziekan prałat dr Zbigniew Wyka z parafii w Mierzynie w szczecińskim organizować w jedną niedzielę 46 Mszy Świętych (cztery równolegle: w kościele, w dwóch namiotach i w pomieszczeniu parafialnym).

Może jak ks. Mariusz Wencławek, salezjanin, proboszcz parafii pw. św. Jana Bosko w Szczecinie organizować w niedziele, dodatkowo, sześć Mszy Świętych samochodowych (ludzie siedzą w samochodach, klękają obok nich).

Może jak Ksiądz Proboszcz X (nie podaję danych, by mu nie zaszkodzić) informować wiernych, że mają przyjechać na Mszę Św. punktualnie co do minuty a samochody mają zostawić daleko od kościoła, a potem wpuścić wszystkich na Mszę Święta, zamknąć kościół i bramy wjazdowe na teren kościelny (policja nie miała szansy na interwencję).

Może jak wielu wspaniałych proboszczów w Polsce wpuszczać wszystkich do kościoła nie licząc się z konsekwencjami (kapłan ma słuchać Boga i służyć Bogu, a nie słuchać się ludzi). Niektórzy z tych proboszczów płacili kary, ale od razu wierni zrzucali się na nie.

Dobra karą i okazją do przemyślenia kim są i jakie mają obowiązki, i przemodlenia sprawy, jest przynajmniej kilkutygodniowy post o chlebie i wodzie, który możemy im zapewnić nie dając pieniędzy na tacę i nie wpłacając ich na konto parafii.

Stanisław Krajski