Chodzi o słowa posła Konfederacji, w których z Sejmowej mównicy skrytykował rządzących i nawiązał w odniesieniu do ministra zdrowia do wydarzeń z 1794 roku, gdy pod naciskiem mieszkańców Warszawy skazano na śmierć przez powieszenie kilku ważnych stronników konfederacji targowickiej. – Wypuście naród z kwarantanny. Czas najwyższy. Jeśli to teraz uczynicie być może wykręcicie się jakoś sianem, być może nie wszyscy staną przed Trybunałem Stanu, być może pan minister Szumowski nie zostanie powieszony na latarni przy Placu Trzech Krzyży przez lud Warszawy – mówił wówczas Grzegorz Braun.

- Okazuje się, że naruszyłem powagę Sejmu odnosząc się do wydarzeń historyzcnych z troską o życie i zdrowie ministra Szumowskiego. (…) Odwoływanie się do wydarzeń historycznych, co z resztą wskazałem, zostało potraktowane jako naruszanie powagi Sejmu. Nie narusza powagi Sejmu to, że ktoś np. marszałek słucha najwyraźniej bez pełnego zrozumienia tego co się mówi, ale moja wypowiedź narusza. W związku z tym, że byście państwo nie myśleli że tam jest tak bezkosztowo – mówił o całej sytuacji na antenie nczas.tv poseł Braun.

Jak wynika z ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora,  parlamentarzystom w okresie sprawowania mandatu, licząc od pierwszego posiedzenia Sejmu lub Senatu, przysługuje uposażenie poselskie lub senatorskie, co stanowi część jego wynagrodzenia. Pensja ta odpowiada 80 proc. wysokości podsekretarza stanu, co stanowi 8 016,70 złotych brutto. Ponadto, parlamentarzystom przysługuje dieta parlamentarna. Ta wynosi 2505,20 złotych brutto.  Parlamentarzyści mogą zatem liczyć na zarobki przekraczające 10 tysięcy złotych brutto.

Marszałek Sejmu Elżbieta Witek jest bardzo aktywna w ostatnim czasie. Poza ukaraniem Grzegorza Brauna i prowadzonymi twardą ręką obradami, które często kończą się odbieraniem głosu politykom partii opozycyjnych marszałek aktywnie zabiera głos także w kwestii wyborów prezydenckich. Na jednej z ostatnich konferencji skrytykowała postępowanie Senatu i zaznaczyła, że wybory muszą odbyć się do 6 sierpnia ponieważ tak stanowi konstytucja. - Nie można sobie konstytucją manewrować jak się komu podoba, konstytucja jasno i w wprost mówi o tym, że wybory prezydenckie muszą odbyć się w określonym terminie, ten termin to jest 6 sierpnia, kiedy kończy się kadencja obecnie urzędującego prezydenta Andrzeja Dudy. Nie może być tak, że po 6 sierpnia nie będziemy mieć głowy państw – powiedziała Witek.

W przypadku wakatu na stanowisku prezydenta jego obowiązki przejmuje właśnie marszałek Sejmu. Co ciekawe innym poglądem w tej kwestii wykazali się prawnicy, którzy w takim przypadku funkcję prezydenta powierzyliby… marszałkowi Senatu Tomaszowi Grodzkiemu. Zdaniem Witek takie dywagacje nie mają żadnego sensu ponieważ nie ma możliwości wakatu na stanowisku prezydenta po 6 sierpnia. - Nie ma czegoś takiego jak opróżnienie urzędu prezydenta po 6 sierpnia. Po 6 sierpnia jest koniec kadencji prezydenta, bo konstytucja wyraźnie określa pięć przypadków, w których następuje opróżnienie urzędu prezydenta. To jest: śmierć; zrzeczenie się urzędu; orzeczenie prawomocne Trybunału Stanu; uznanie nieważności wyborów; to jest sytuacja, w której prezydent z innych przyczyn nie może pełnić swojej funkcji (…) Taki przypadek nie ma miejsca. Nie ma czegoś takiego jak opróżnienie urzędu po 6 sierpnia i senatorowie powinni mieć tego świadomość, że po 6 sierpnia, gdyby wybory się nie odbyły, jesteśmy bez głowy państw – mówiła marszałek Sejmu.

Jak widać aktywność pani marszałek w pełni odpowiada funkcji drugiej osoby w państwie. Wątpliwości w całej tej sytuacji budzi jedynie fakt arbitralnego traktowania w stosunku do posłów i posłanek opozycji. Kwintesencją takiego traktowania jest kara dla Grzegorza Brauna. O jej słuszności można by podjąć dyskusję, ale jedynie wtedy kiedy wszyscy byliby wobec prawa sejmowego równi, a do tego – podobnie jak w przypadku opozycji i kolejności ważności urzędów w państwie – są wątpliwości.

DZ


Źródło: NCzasTv