Polityk zapytany przez dziennikarza o aplikację odpowiedział, że jest zadowolony z faktu, iż budzi ona tak duże emocje. Jego zdaniem, w ten sposób „dotarła pod strzechy”.

- Dzisiaj interesują się nią tylko wąskie grupy ludzi. Sam fakt, że nowe technologie mają być wykorzystywane do tego, by wspomagać walkę z pandemią, rodzi pytania o dostęp do danych, ich wykorzystywania. To naturalne. Wokół aplikacji narosło jednak sporo nieporozumień i nieprawd. Przy okazji przypisano nam intencje, których absolutnie nie mieliśmy i nie mamy. Od samego początku zakładamy - i tak będzie - że ProteGO Safe to dobrowolna i w pełni bezpieczna aplikacja chroniąca dane użytkowników – tłumaczył Zagórski. Jak zadeklarował, prywatność użytkowników polityków jest priorytetem rządu.

- ProteGO Safe zbudowaliśmy zgodnie z m.in. wytycznymi Komisji Europejskiej. Będzie się składać z dwóch modułów. Pierwszy - to moduł umożliwiający samokontrolę stanu zdrowia. To swoisty "dziennik", który na bieżąco pozwala weryfikować, czy i w jakiej grupie ryzyka zakażenia jesteśmy. To rozwiązanie oparte o wytyczne Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Drugi moduł - to skanowanie naszego otoczenia i komunikowanie w przypadku ryzyka kontaktu z wirusem – mówił szef resortu cyfryzacji. Zaznaczył też, że program jest efektem wzmożonej pracy ekspertów.

- Szukaliśmy modelu odpowiedniego i ostatecznie także dzięki temu, że do gry weszły Apple i Google, które przygotowały modyfikacje pod potrzeby ich systemów operacyjnych - nasza aplikacja będzie całkowicie zdecentralizowana, a informacje, że nasz smartfon spotkał się z innym będą zapisywane tylko w tych urządzeniach – przekonywał minister, stwierdzając, że „ważne są oczywiście elementy bezpieczeństwa, ale i czemu ma służyć”.

- Bardziej efektywnie pomoże identyfikować osoby, które wymagają wsparcia i nadzoru sanitarnego. Jeżeli być może spodziewamy się kolejnej fali pandemii na jesieni, to powinniśmy być gotowi do tego, aby szybko reagować. Bo już wiemy: czym bardziej jesteśmy precyzyjni we wskazywaniu osób zakażonych, w typowaniu osób do testów - tym jesteśmy skuteczniejsi w panowaniu nad pandemią. Czym sprawniej będziemy działać, tym mniej restrykcji będziemy zmuszeni wprowadzać, jeśli chodzi o nasze codzienne funkcjonowanie i gospodarkę – ocenił Zagórski. Polityk zapytany, czy głównym celem wprowadzenia programu jest selekcja chorych, zakażonych w pierwszych dniach, odparł, że nie chodzi o to, „żeby wyłapywać chorego”.

- Aplikacja ma pomóc wszystkim nam w kontroli swojego zdrowia i ewentualnych kontaktów z zakażonymi. Dodatkowo w przypadku zakażonych pomoże też służbom sanitarnym w ustaleniu historii kontaktów – wyjaśniał szef resortu cyfryzacji. Porównał działanie programu do wywiadu z osobą, która zaraziła się wirusem.

- Co robi inspektor sanitarny, gdy ktoś jest zakażony? Pyta: z kim się spotykał w ostatnich dniach. Zazwyczaj pamiętamy o spotkaniach z osobami, które znamy. Za to nie jesteśmy w stanie powiedzieć kim jest osoba, z którą np. staliśmy w kolejce w sklepie. To powoduje, że ta potencjalnie zakażona osoba może się o tym nie dowiedzieć – argumentował polityk. Jako zadania aplikacji określił zapisywanie i rejestrowanie kontaktu danego telefonu z telefonami osób, z którymi jego właściciel spotkał się podczas ostatnich 14 dni w sytuacji potencjalnie umożliwiającej zakażenie. Minister nadmienił, że miałoby się to dokonywać poprzez technologię Bluetooth. Wspomniał również, że taka sytuacja będzie mogła mieć miejsce tylko wówczas, kiedy na innym telefonie zostanie zainstalowana ta sama aplikacja. Zgodnie z wymogami UE program ma posiadać funkcję interoperacyjności. Oznacza to, że będzie on komunikować się także z innymi aplikacjami tego typu.

- Jeśli więc spotkamy się z obcokrajowcem, który będzie mieć swoją aplikację, np. niemiecką, to ona też będzie się komunikować z polską. Informacja o spotkaniu będzie zapisywana zarówno w naszym telefonie, jak i telefonie obcokrajowca. W momencie, kiedy okaże się, że jesteśmy zakażeni, dostaniemy specjalny kod, który pozwoli nam uruchomić system powiadamiania tych wszystkich osób, z którymi mieliśmy kontakt – tłumaczył polityk. Dodał, że rząd będzie namawiał Polaków, aby licznie korzystali z ProteGO Safe.

- Będziemy m.in. przekonywać, że to narzędzie, które może zdziałać wiele dobrego. Chętnie odpowiemy na wszystkie pytania i wątpliwości. Aplikacja nikogo nie śledzi, nie zapisuje miejsca, gdzie się ten zapis kontaktu się odbył, nie ma wbudowanej geolokalizacji – mówił Zagórski w wywiadzie dla portalu interia.pl.


PZ

Źródło: interia.pl