Jak podkreśla włoski polityk, „wszystko zaczęło się od realizowania postulatów zgłaszanych przez środowiska LGBT”. W jego ocenie, przeciw Zjednoczonej Prawicy, obecnemu prezydentowi, ale także Kościołowi katolickiemu działają instytucje unijne i lewicowi finansiści [np. George Soros „znany ze swej nienawiści do Kościoła”]. Zdaniem Volontè, niedawny list opublikowany przez Komisję Europejską pokazuje nam, że nie ma tam woli przedłużenia mandatu specjalnego wysłannika UE ds. wolności religijnej. polityk dodaje, że to zła, ale znacząca decyzja polityczna. Dowodzi, że KE uważa podstawowe prawo człowieka, jakim jest wolność wyznania, za coś mało istotnego. 


To kolejna decyzja pokazująca, jak głęboki kryzys trawi unijne instytucje – powiedział Włoch w rozmowie z "Naszym Dziennikiem". Prof. Grzegorz Kucharczyk zaznaczył z kolei, że „charakterystyczną cechą współczesnej wojny o kulturę jest skoncentrowanie ataku na moralnym nauczaniu Kościoła”. Zdaniem publicysty, „forsowana laicyzacja, której świadkami byliśmy w ostatnich latach w Irlandii czy w postrzeganej jako "od zawsze katolicka" Hiszpanii, oraz atak na normy prawa naturalnego (np. legalizacja jednopłciowych związków, adopcja dzieci przez homoseksualistów czy aborcja „na życzenie”) stały się symbolem tej wojny”. 


– Wojny toczonej przez tzw. nową lewicę zmierzającą do rewolucji już nie pod czerwonym, ale tęczowym sztandarem – komentował prof. Kucharczyk.
Autor artykułu w "Naszym Dzienniku" wylicza przejawy tych kulturowych zmagań. Jego zdaniem, są nimi: „podpisanie przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego karty LGBT+ i złożenie obietnicy, że od tej pory Warszawa będzie współpracować na preferencyjnych zasadach z firmami i instytucjami, które zgodziły się wspierać, czy wręcz promować zachowania i osoby „nieheteronormatywne”.”; podjęta 27 maja decyzja Komisji Europejskiej o „wysłaniu listu szantażującego wszystkie [polskie] gminy prorodzinne” oraz poparcie inicjatywy KE przez polskiego Rzecznika Praw Obywatelskich. 


Tymczasem promotorzy ideologii gender w Polsce nie rezygnują z walki o realizację swoich postulatów. Jednym z jej przejawów jest żądanie wysunięte kilka tygodni temu przez aktywistów LGBT wobec urzędników warszawskiego ratusza. Dotyczyło ono wyrobienia pięcioletniemu chłopcu dowodu osobistego, w którym jako rodzice wpisane zostałyby dwie kobiety. Działacze zastosowali taką strategię, nie zważając na uchwałę Naczelnego Sądu Administracyjnego z grudnia 2019 roku. NSA w składzie siedmiu sędziów podzielił wówczas argumentację Instytutu Ordo Iuris, orzekając, że zgodnie z polskim prawem w akcie urodzenia nie mogą być wpisane jako rodzice osoby tej samej płci. Instytucja rozpatruje obecnie skargi kasacyjne od wyroków wojewódzkich sądów administracyjnych w Krakowie i Poznaniu dotyczące wpisania dwóch kobiet jako rodziców dziecka. 


Powyższa sytuacja wskazuje, że choć aktywiści LGBT przegrali bitwę o fałszowanie aktów urodzenia, nadal żądają wpisania nieprawdy w dowodach osobistych. Wciąż domagają się oni urzędowego uznania fikcyjnych danych o rzekomym pochodzeniu dziecka od dwóch kobiet lub dwóch mężczyzn. Instytut Ordo Iuris ocenia, że tego typu spraw może być o wiele więcej. W związku z tym, prawnicy chcą uregulować powyższe kwestie drogą ustawy. W tym celu przygotowali projekt, który definitywnie uniemożliwi przepisywanie do polskich ksiąg danych pozostających w sprzeczności z polskim prawem i z podstawową wiedzą biologiczną.


- Tylko tak obronimy prawa dzieci, które nie ze swej winy znalazły się w takiej sytuacji, do wiedzy o ich rzeczywistym pochodzeniu i tożsamości. To tym bardziej pilne, że uznania za rodziców żądają przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka inne pary prowadzące homoseksualny tryb życia, między innymi dwaj mężczyźni, którym surogatka urodziła bliźnięta - pisze adw. Jerzy Kwaśniewski, prezes Ordo Iuris. Jak dodaje, ściśle powiązany z manipulacjami w aktach urodzenia problem surogacji również stał się przedmiotem pogłębionych badań prawników Instytutu.

PZ 
Źródło: Nasz Dziennik, Ordo Iuris