Jak analizuje RMF FM: W 2015 roku prezydent Bronisław Komorowski, wspierany przez Platformę Obywatelską dość sensacyjnie przegrał w I turze z kandydatem PiS Andrzejem Dudą. Komorowski otrzymał 5 031 060 głosów, co przełożyło się na 33,77 proc. poparcia. Duda z kolei zdobył 5 179 092 głosów, co przełożyło się na poparcie 34,76 proc. Frekwencja w pierwszej turze wyborów w 2015 roku wyniosła 48,96 proc. 

W niedzielę 28 lipca, według oficjalnych danych z prawie wszystkich obwodów wyborczych wynika, że 43.67% wyborców oddało głos na kandydata wspieranego przez Prawo i Sprawiedliwość Andrzeja Dudę, co jest znacznie lepszym wynikiem w porównaniu do 2015 roku - zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę większą frekwencję. W pierwszej turze wyborów prezydenckich w 2020 roku do urn poszło 62,9 proc. 

Rafał Trzaskowski uzyskał z kolei 30,34 proc. Choć procentowo to gorszy wynik od Komorowskiego, to jednak w związku z wyższą frekwencją kandydatowi KO zaufało więcej osób, niż byłemu prezydentowi.  

To jednak nie koniec analizy. Porównując wyniki wyborów widać także pewną zależność. Zarówno pięć lat temu jak i teraz Polacy potrzebowali kandydata „spoza systemu”. Jak zauważa RMF Języczkiem u wagi w wyborach prezydenckich sprzed pięciu lat był muzyk Paweł Kukiz, późniejszy poseł klubu Kukiz’15, a obecnie polityk PSL-Koalicji Polskiej. Kukiz z antysystemowym hasłami zmiany zyskał sympatię 3 099 079 wyborców, co przełożyło się na poparcie w wysokości 20,80 proc.

W wyborach w 2020 roku wysoko ulokowali się dwaj kandydaci, którzy - choć o różnych poglądach - promowali się hasłami antysystemowymi. Jeden to prezenter telewizyjny i publicysta Szymon Hołownia, któremu zaufało 13.85 proc. wyborców. W odróżnieniu od Kukiza, jego "antysystemowość" była znacznie mniej wojownicza, Hołownia przedstawiał się raczej jako bufor pomiędzy zwaśnionymi stronami.

W swojej analizie redaktorzy zauważają także, że do tego grona zalicza się teraz Krzysztof Bosak. „Wysoki wynik zanotował kandydat Konfederacji Krzysztof Bosak - 6.75 proc. Prawicowa partia już w wyborach parlamentarnych przedstawiała się, jako ugrupowanie spoza politycznego mainstreamu, domagające się radykalnych, konserwatywnych zmian. W obecnej kampanii Bosak starał się złagodzić obraz swojego środowiska, próbując tonować m.in. antyunijne stanowiska. W przypadku Bosaka wpływ na wysoki wynik miało także pewne zjednoczenie prawicy, którego zabrakło w 2015 roku. Wtedy w wyborach startowało aż trzech jego kolegów z obecnego ugrupowania: Janusz Korwin-Mikke (3,26 proc. głosów w 2015 roku), Grzegorz Braun (0,83 proc.) oraz Jacek Wilk (0,46 proc.). W 2015 roku swojego kandydata wystawiła także partia-matka Bosaka, czyli Ruch Narodowy. Marian Kowalski otrzymał 0,52 proc. głosów.”

Mimo bardzo słabego wyniku Władysława Kosiniaka-Kamysza okazuje się, że jest to jednak… sukces. 2.37 proc. jest najlepszym wynikiem kandydata PSL od 20 lat! Wówczas Jarosław Kalinowski zdobył 5,94 proc. głosów. W 2015 roku z kolei reprezentant ludowców Adam Jarubas otrzymał zaledwie 238 761 głosów, co przełożyło się na 1,60 proc. poparcia. Choć według pierwszych sondaży Kosiniak zajmował nawet drugie miejsce to okazało się, że nic w kwestii wyników kandydatów tego ugrupowania się nie zmieniło. Spadek poparcia zauważalny był w momencie kiedy Platforma z wyborów wycofała Małgorzatę Kidawę-Błońską a jej miejsce zajął Rafał Trzaskowski.

Lewica może tegoroczne wybory raczej spisać na straty. Jej kandydat, który jest pierwszym homoseksualnym kandydatem w historii wyborów prezydenckich Robert Biedroń zdobył 2,21 proc. Dla porównania - w 2015 roku Sojusz Lewicy Demokratycznej wystawił do wyścigu do Pałacu Prezydenckiego Magdalenę Ogórek, szerzej nieznaną polityk dziś gwiazdę publicystyki Telewizji Polskiej. Ogórek zdobyła 353 883 głosów, co przełożyło się na 2,38 proc. poparcia. Okazuje się więc, że mimo poparcia 12 procentowego poparcia w wyborach do europarlamentu tego sukcesu nie udało się przenieść na wybory prezydenckie. 

DZ

Źródło: RMF FM