Michał Krajski uważa, że nie ma czegoś takiego jak jedna kultura europejska, która byłaby jednolita i do której odwoływaliby się wszyscy. Od początku w Europie obserwujemy natomiast dwa kierunki, które rozwijają się równolegle.

Jeden z nich został wyznaczony przez Arystotelesa, greckiego filozofa-realistę, który cenił poznanie zmysłowe i rzeczywistość; etos greckiej arystokracji, rzymskie dziedzictwo prawa i cnót obywatelskich, a przede wszystkim przez chrześcijaństwo, które ogłosiło takie prawdy, jak to, że Bóg jest miłością, człowiek jest złożony z duszy i z ciała, jest wolny, ma swoją godność, życie jest święte, kobieta nie jest gorsza od mężczyzny itd.

Drugi kierunek został wyznaczony przez orfizm - pogańską religię starożytnych elit, które wierzyły, że wybrani ludzie są czystymi duchami, bogami, którzy powinni rządzić światem i sprawować totalitarną kontrolę. Orfikami było wielu wybitnych filozofów tego czasu, w tym Empedokles, Pitagoras, Platon.

Pojawienie się chrześcijaństwa rozsadziło pogańską kulturę starożytności. Stało się tak, bo za sprawą przesłania Ewangelii – Dobrej Nowiny, uderzyło w sam rdzeń religii ówczesnych elit, w najważniejszy dogmat orfizmu. Ogłosiło światu, że oto Bóg stał się człowiekiem. Było to całkowite odwrócenie wiary Pitagorasa czy Platona, którzy mówili, że to człowiek ma stać się bogiem. Co więcej: Bóg nie tylko stał się człowiekiem, ale umarł i zmartwychwstał.

Fakt zmartwychwstania był większym zgorszeniem dla pogan, niż śmierć Zbawiciela na Krzyżu dla Żydów. Dowodzi on bowiem, że ciało jest integralnym elementem człowieczeństwa, a koncepcja reinkarnacji to tylko mrzonki. W przyszłym życiu nie odrodzimy się jako bogowie, ale jesteśmy powołani do wiecznego życia z Bogiem jako jedność cielesno-duchowa. Wcielenie Syna Bożego było więc równoznaczne ze stwierdzeniem: skoro Bóg stał się człowiekiem, ludzie nie są i nigdy nie będą bogami.

Orficy i ich duchowi spadkobiercy musieli zejść do podziemi i wkrótce zaczęli podawać się za chrześcijan - tak rodziły się wczesnochrześcijańskie sekty gnostyckie, potem ruchy przedreformacyjne, które zaowocowały reformacją - pierwszą światową rewolucją (generalna reformacja całego świata), potem przyszedł czas na rewolucję francuską i w końcu rewolucję bolszewicką. Dzisiaj mamy do czynienia z rewolucją kulturalną, która wyraża się choćby w ruchu Black Lives Matter.

Teologia orficka została przejęta przez kabalistów żydowskich, różokrzyżowców i masonów, którzy promowali duch rewolucyjny.

Michał Krajski podkreśla, że trzeba pamiętać, że rewolucja ma w Europie pogański charakter i okultystyczne korzenie.

 

 

Nakładem wydawnictwa Fronda ukazała się właśnie książka Michała Krajskiego pt. „Okultystyczne korzenie rewolucji światowej”. Autor udowadnia w niej, że u podstaw komunizmu legły okultystyczne idee. Jest to zaskakujące, bo przecież wyznawcy tej ideologii od początku byli zdeklarowanymi ateistami. Książka ta pokazuje jednak, że tym co popchnęło ich w stronę zanegowania istnienia Boga, było właśnie ezoteryczne dziedzictwo, które w Europie pojawiło się już w VI w. przed nar. Chrystusa. Dziedzictwo, którego głównym przesłaniem jest zdanie wyrażone przez najsłynniejszego ateistę XX w. Aleistera Crowley’a: „Nie ma boga poza człowiekiem”.