Zdaniem wiceszefa resortu zdrowia statystyki wskazują na to, że następuje zdecydowana poprawa. - Widzimy, że liczba zachorowań każdego dnia spada. Widzimy, że liczba aktywnych przypadków także systematycznie spada. Widzimy, że sytuacja się z dnia na dzień poprawia (…) Wciąż wskazujemy, że należy zachowywać wszystkie reguły – dystansowanie, a tam gdzie nie ma takiej możliwości, maseczkę, oraz intensywne korzystanie ze środków do dezynfekcji, by maksymalnie ograniczać transmisję wirusa – powiedział na briefingu w Warszawie Cieszyński. Przypomniał także, że ewentualne decyzje w sprawie zmian wytycznych są uzależnione od sytuacji epidemicznej.

Resort poinformował dziś, że potwierdzono 277 nowych zakażeń, w tym 96 w woj. śląskim, 37 na Mazowszu i 32 w Łódzkiem. Liczba zdiagnozowanych przypadków wzrosła do 36 tys. 689. 1542 zakażone osoby zmarły. W lipcu kolejne dzienne meldunki MZ mówiły o 382 nowych przypadkach (1 lipca), 371 (2 lipca), 259 (3 lipca), 314 (4 lipca), 231 (5 lipca), 205 (6 lipca) oraz 257 (7 lipca). W czerwcu były dni, gdy liczba nowych zakażeń przekraczała 400, jeden z rekordowych bilansów mówił o 599 przypadkach.

Z kolei w innych krajach sytuacja ta nie wydaje się tak dobra. Na przykład służby medyczne Hongkongu zgłosiły dzisiaj 24 nowe infekcje koronawirusem, w tym 19 przypadków, w których do zakażenia doszło na terytorium regionu. Władze obawiają się, że patogen znów rozprzestrzenia się w mieście na szeroką skalę. Wśród nowych pacjentów są osoby mieszkające w dzielnicach Mong Kok, Tsuen Wan i Tsa Wan Shan oraz na wyspie Hongkong. W pięciu lokalnych przypadkach nie jest jasne, jak doszło do zakażenia. – Obawiamy się, że wirus rozprzestrzenia się w społeczności na szerszą skalę (…) Służby medyczne są w stanie szybko odnaleźć osoby z bliskiego otoczenia zakażonych, ale nie wiadomo, ile jeszcze niewykrytych przypadków może być w Hongkongu. W najbliższych dniach liczba potwierdzonych infekcji może gwałtownie wzrosnąć – powiedziała szefowa ydziału chorób zakaźnych hongkońskiego centrum ochrony zdrowia Chuang Shuk-kwan. Ogniska choroby wykryto m.in. w domu opieki nad seniorami w dzielnicy Tsz Wan Shan oraz w popularnej wśród taksówkarzy restauracji z owsianką ryżową na Półwyspie Koulun. Władze przestrzegają, że w mieście pojawia się coraz więcej przypadków wiązanych z lokalami gastronomicznymi i zalecają mieszkańcom, aby zamawiali jedzenie na wynos.

Środa jest piątym dniem z rzędu, gdy w Hongkongu zgłaszanych jest co najmniej 10 nowych infekcji. Łączna liczba zakażeń wykrytych w tym regionie od początku pandemii wzrosła do 1323. Siedem osób zmarło.

Widać jednak, że ludzie na całym świecie mają już dość ograniczeń związanych z różnego rodzaju nakazami i zakazami z powodu koronawirusa i pomimo codziennych dawek nowych statystyk nie dostrzegają z reguły zagrożenia. Są jednak i tacy, którzy wciąż panicznie obawiają się o swoje zdrowie i życie. W Bayonne w południowo-zachodniej Francji napastnicy pobili kierowcę autobusu, który nie chciał wpuścić ich do środka pojazdu przez brak biletów i maseczek. Informację tę podało BBC. Grupa osób rzuciła się na francuskiego kierowcę po tym, jak odmówił wpuszczenia ich do autobusu z powodu braku biletów i maseczek ochronnych. 50-letni mężczyzna zmarł w wyniku bardzo poważnych obrażeń głowy. Policja aresztowała w tej sprawie pięć osób. Burmistrz miejscowości Bayonne, gdzie doszło do zdarzenia, nazwał je "aktem barbarzyństwa". Po pobiciu mężczyzny grupa kierowców lokalnych firm przewozowych odmówiła w poniedziałek wykonywania swoich obowiązków, przez co regionalne usługi autobusowe zostały poważne zakłócone. We Francji, tak samo jak w Polsce, zakrywanie ust i nosa w komunikacji publicznej jest obowiązkowe przez pandemię koronawirusa.

Pewne jest, że z każdym dniem na całym świecie przybywa osób poddających w wątpliwość zasadność paniki wywołanej koronawirusem. Wiele osób buntuje się także przeciwko abstrakcyjnym przepisom. Jednak to od czego światowe władze uzależniają powrót do normalności czyli szczepionka – dopiero przed nami.

DZ

Źródło: PAP, dorzeczy.pl