Dotychczasowa ustawa aborcyjna choć i tak uderzająca w prawo do życia dziecka poczętego, nie ulegnie jednak zmianom pod dyktando lobby, którego celem jest dalsza ekspansja aborcyjnego biznesu na Wyspach Brytyjskich. Nadal obowiązuje więc ochrona życia człowieka w fazie płodowej, a prawo zezwalające na dokonanie aborcji w domu nie zostało trwale zmienione, lecz obowiązuje tymczasowo. Chodzi o przepisy oficjalnie przygotowane na czas pandemii. Według decyzji rządu w Londynie po rozmowie telefonicznej lub wideo konsultacji zarówno kobieta jak i niepełnoletnia dziewczyna, może otrzymać środki pozwalające jej zabić poczęte dziecko do 10 tygodnia życia. Takie rozwiązanie jest tłumaczone koniecznością zaprzestania rozprzestrzeniania się koronawirusa oraz zapewnienia nieprzerwanego dostępu do możliwości wczesnej aborcji. Kiedy informacje te rozprzestrzeniły się rzecznik episkopatu Anglii i Walii do spraw ochrony życia biskup Sherrington nazwał takie decyzje „szokującymi”. Jego zdaniem takie rozwiązania „nie biorą pod uwagę niebezpieczeństw natury fizycznej i psychicznej związanych z podawaniem tych środków w domu”. Dodatkowo jego zdaniem takie działania przyczynią się do zmianie dostępu do aborcji w przyszłości. Telemedycyna i aborcja bez nadzoru medycznego służy zmniejszeniu powagi z jaką należy dokonywać taką decyzję. Biskup pomocniczy Westminsteru wezwał do ustalenia limitu czasowego, który będzie określał dostępność tych środków. Tylko decyzja dotycząca aborcji z domu, jako jedyna z wprowadzonych przepisów nadzwyczajnych, nie posiada takiego ograniczenia określającego czas trwania zapisu. Wtedy właśnie w związku z niebezpieczeństwem pozostania na stałe przepisu, który został wprowadzony na czas epidemii, biskup Sherrington zapewnił że Kościół będzie pilnował tej sprawy. „Wraz ze wszystkimi, którzy cenią i podtrzymują wartość życia ludzkiego, Kościół będzie czuwał nad tym, aby przepisy te zostały uchylone tak szybko, jak to możliwe, aby obecne, choć niezadowalające prawo, było przestrzegane” – mówił hierarcha.

Jednak lobby środowisk proaborcyjnych zostało zatrzymane. Jak podaje KAI na wysokości zadania stanęła międzypartyjna grupa posłów pro-life, a w debacie parlamentarnej odnotowano opór ze strony tych posłów, którzy nie popierają bezwzględnej ochrony życia człowieka od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Głosowali przeciw poprawkom do ustawy o przemocy domowej głównie z tego powodu, iż były one opracowane w tak fatalny sposób, że zwiększały zagrożenie życia kobiet. W kampanię sprzeciwu wobec dalszej liberalizacji prawa aborcyjnego zaangażowały się tysiące osób, powiązanych z organizacjami obrony życia. Wysyłano maile protestacyjne do posłów, namawiając do tego również swoje otoczenie. - Podziękowania należą się tym wszystkim, którzy modlili się w tej intencji, pościli i pisali do swoich posłów. Ta sytuacja pokazuje, że wbrew przeciwnościom wciąć możemy wygrać niektóre bitwy w obronie naszych najsłabszych i dać im szansę narodzin. Te małe zwycięstwa podtrzymują w nas nadzieję do chwili, gdy nasza ziemia będzie wolna od aborcji  – powiedział znany z działań w obronie życia poczętego bp John Keenan.

Według oficjalnych danych Światowej Organizacji Zdrowia w 2019 roku w wyniku aborcji na świecie zostało zabitych ponad 42 miliony dzieci. Taka liczba daje około 120 tysięcy aborcji dzienni. Należy podkreślić jednak, że liczba ta obejmuje jedynie oficjalne przypadki działania chirurgicznego. Rzeczywiste liczby są zdecydowanie większe. Dla porównania w wyniku raka rocznie na świecie umiera 8 milionów 200 tysięcy osób. Ofiarami palenia papierosów jest 5 milionów ludzi. Na HIV i AIDS umiera 1 mln 700 tysięcy osób. Wszystkie inne choroby są przyczyną zgonu 13 milionów ludzi. Łącznie zatem liczba ta stanowi zaledwie połowę oficjalnych danych dotyczących zabijania bezbronnych dzieci w łonach matek.

DZ

Źródło: ekai.pl