- Ofensywa lewactwa trwa. Dziś tym bardziej symboliczna, że za cel ataku w przeddzień rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego obrali za cel pomnik Chrystusa przed Bazyliką św. Krzyża na Krakowskim Przedmieściu... - napisał na Twitterze wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta. Głosów oburzenia po wulgarnej profanacji ze strony tęczowych aktywistów jest zresztą więcej.

- Ten Chrystus, który w czasie Powstania symbolicznie leżał na ziemi pod gruzami, został wczoraj zaatakowany przez środowiska LGBT. Tuż przed rocznicą rozpoczęcia Powstania. Pod nim powieszono wulgarne napisy... ONI DOMAGAJĄ SIĘ TOLERANCJI? - skomentował sprawę portal Prawicowy Internet.

- Hucpa? Przecież walczą o "prawa czlowieka". A my? Siedźmy cicho, "tolerujmy", bo w przeciwnym razie sami się od siebie nawzajem jeszcze będziemy odcinać, bo niefortunne, bo za mocno, bo niepotrzebnie itd.. A oni? wejdą nam na głowę... ostatni dzwonek!!! - przestrzegł poseł PiS Przemysław Czarnek.

Co pojawiło się w opublikowanym przez aktywistów manifeście? Można powiedzieć, że są to postulaty znane od lat z tzw. parad równości i tego typu wydarzeń. Nie zabrakło wulgaryzmów i zapowiedzi dalszych prowokacji ze strony injatorów akcji.

- To jest szturm! To tęcza. To atak! Postanowiłyśmy działać. Tak długo jak będę się bać trzymać Cię za rękę. Tak długo aż nie zniknie z naszych ulic ostatnia homofobiczna furgonetka. To nasza manifestacja odmienności – ta tęcza. Tak długo jak flaga będzie kogoś gorszyć i będzie ‘niestosowna’, tak długo uroczyście przyrzekamy – prowokować” – kartki takiej treści przyklejono do pomników w całej Warszawie.

- To miasto jest nas wszystkich. J***cie się, ignoranci – napisano na końcu.

Na dołączonych do wpisu zdjęciach widać pomniki przyozdobione w tęczowe flagi oraz chustki z symbolem nawiązującym do ruchu anarchistycznego. Oprócz figury Chrystusa na Krakowskim Przedmieściu, taką chustkę zawiązano m.in. na twarzy Syrenki Warszawskiej. Na cokołach pomników widać także przyklejone kartki z treścią manifestu, w którym napisano m.in., że „to miasto jest dla nas wszystkich”. Ze zdjęć wynika, że sprawa dotyczy co najmniej kilku pomników, m.in. pomnika Mikołaja Kopernika na Krakowskim Przedmieściu oraz pomnika Wincentego Witosa na placu Trzech Krzyży.

Policja została poinformowana o trzech incydentach. Jak powiedział w rozmowie z PAP Rafał Rutkowski z Wydziału Komunikacji Społecznej KSP, o godz. 3.30 wpłynęło zgłoszenie dotyczące pomnika Mikołaja Kopernika, a krótko po godz. 7 – zgłoszenie o pomniku Jana Kilińskiego oraz Warszawskiej Syrence. Nikt nie został zatrzymany.

– Policjanci w każdym z tych przypadków prowadzą czynności pod kątem ustalania monitoringu, ewentualnych świadków, sprawców tego zdarzenia – przekazał PAP policjant.

- Na miejscu pracują policjanci. Prowadzimy działania związane z zabezpieczeniem flag i innych przedmiotach pozostawionych przy pomnikach. Materiały i nasze ustalenia mogą być wykorzystane w toku przyszłego postępowania. Czekamy na formalne zawiadomienie ze strony administratorów tych miejsc. W przypadku formalnego zawiadomienia podejmiemy dalsze czynności. Będziemy też wzywać do analizy prawnej, jeśli chodzi o prokuraturę - powiedział portalowi wPolityce.pl nadkom. Sylwester Marczak, Rzecznik prasowy Komendanta Stołecznego Policji.

Nocna akcja aktywistów LGBT to kolejny sygnał, że te środowiska staja się coraz bardziej ofensywne w swoich działaniach. Pozostaje czekać na reakcję organów ścigania i odpowiednich służb, ale również politycznych decydentów, którzy powinni stanowczo podkreślić, że na tego typu profanacje nie ma w Polsce miejsca. W przeciwnym przypadku, skrajna lewica poczuje się bezkarna w w przeprowadzaniu dalszych prowokacji.