To się komentuje samo. To było zetknięcie z dziczą, z ludźmi, którzy są wyzbyci kompletnie wrażliwości, nie rozumieją tego, na czym polega polska wrażliwość. To są barbarzyńcy i dzikusy. Niestety stykamy się z tym coraz częściej – skomentował całą sytuację Lisicki.

Lisicki dodał: – Chcą za wszelką cenę pokazać, że są ofiarami. Jeśli to pokażą, prowokując i naruszając kolejne granice polskiej wrażliwości oraz znajdzie się ktoś, kto nie wytrzyma nerwowo, odpowie im, jak tego oczekują, to będą wtedy mogli obnosić swoje rzekome cierpienia i pokazywać, że są prześladowani. Element prowokacji jest wpisany, ale myślę, że sprawa jest szersza. Drugą rzeczą jest chęć oswojenia. To pokazanie Polakom, że nie ma takich świętości, których nie jesteśmy gotowi naruszyć. Po pewnym czasie nasza wrażliwość zaczyna się tępić.