Małgorzata Paczkowska-Prokop porównała obecną sytuację tęczowych aktywistów i bojówkarzy do warunków, jakie podczas wojny zgotowali Żydom naziści. Co więcej, deputowana Wiosny Roberta Biedronia do polskiego Parlamentu dolała oliwy do ognia, twierdząc, że za Holokaust odpowiadają Polacy - to oni bowiem mieli być tymi "nazistami" a nie Niemcy.

– To, co się dzieje dzisiaj z mniejszościami w naszym kraju, ze społecznością LGBT, z kobietami, które domagają się swoich praw, to jest to samo, co tzw. prawdziwi Polacy robili kiedyś z Żydami, kiedy odmawiali im życia i pracy we własnym kraju. Potem cieszyli się, kiedy Hitler rozwiązywał sprawę Żydów. A potem wyrywali zęby nawet z grobów, po śmierci. A potem doprowadzili do pogromów w Kielcach i mordu w Jedwabnem – grzmiała podczas jednego z tęczowych zbiegowisk poseł Lewicy Małgorzata Paczkowska-Prokop.

Bezczelna antypolska propaganda wciąż płynie z ust m.in. polityków Lewicy. Wypowiedź Małgorzaty Prokop-Paczkowskiej wygłoszona podczas tęczowego wiecu spotkała się jednak ze sporym oburzeniem.

- Czy wariactwo lewicy zna jakieś granice? @wlodekczarzasty kogoś Ty do Sejmu RP wystawił na listach? Wstyd i hańba! – ocenił poseł Solidarnej Polski Mariusz Kałużny.

Lewaccy aktywiści wykorzystali zatrzymanie jednego ze swoich bojówkarzy – przedstawiającego się zazwyczaj jako „Margot” Michała Sz. – do utrwalania kłamliwej narracji o rzekomych „prześladowaniach osób LGBT” w Polsce. Tęczowym aktywistom w tworzeniu alternatywnej rzeczywistości nie przeszkadza jednak fakt, że młodzieniec został zatrzymany za chuligański wybryk i atak na kierowcę furgonetki Fundacji Pro – Prawo do Życia – a nie za poglądy czy „orientację seksualną”.

Marta Maciejewska