Aktywiści LGBT robią wszystko, aby narzucić swoje prawa większości. Swoje idee prężnie propagują nie tylko w Polsce i Europie Zachodniej, ale także na całym świecie. Pomimo, iż społeczeństwo chce zachować swoje tradycyjne wartości, lobby LGBT za wszelką cenę chce wprowadzać „postęp.”

- (…) parady równości są organizowane w celu zniszczenia narodowej tradycji. W takich imprezach biorą udział głównie działacze zachodnich organizacji pozarządowych, którzy otrzymują na ten cel pieniądze lub dotacje - powiedział niedawno serbski polityk, lider partii Dveri Bosko Obradović dla portalu Prawy.pl.

Dodał także, że w Serbii czuje się ciągłą presję takich środowisk.

- Serbia nie przyjęła ustawy ws. małżeństw osób tej samej płci i nie przewiduje możliwości adopcji dzieci parom tej samej płci. Myślę, że to dobrze, ale można zauważyć ciągłą presję na Serbię, aby przyjęła takie przepisy - zaznaczył Obradović.

- Organizowanie „parad równości” stało się obowiązkiem struktur politycznych, które akceptują takie kompromisy, nawet jeśli mają świadomość, że większość obywateli ich nie akceptuje. Taka propaganda jest bardzo powszechna w Serbii - stwierdził serbski polityk.

Tym razem na temat lobby LGBT wypowiedział się Michał Łuczewski socjolog, psycholog a także, doktor habilitowany nauk społecznych, który na co dzień pracuje w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. Zaznaczył bowiem, że LGBT to nowa religia, a liberalne elity tworzą totemy, wokół których się jednoczą.

- Liberalna inteligencja widzi rzeczywistość w kategoriach apokaliptycznego starcia między dobrem a złem: ruch LGBT to ofiary, PiS to wilki, a my jesteśmy bohaterami, bo bronimy mniejszości - stwierdził.

Jego zdaniem przykładem takiego totemu w Polsce może być Michał Sz., ps. "Margot".

- Tak jak w przeszłości status księdza był źródłem kapitału społecznego, tak obecnie może być nim bycie osobą homoseksualną, osobą trans. W USA tę „świętość” daje z kolei ruch Black Lives Matter - dodał.

Jak wiadomo Polska od lat atakowana jest na arenie międzynarodowej. Światowe media jak i również zarzucają jej wszystko co najgorsze tj. rasizm, homofobię, a nawet ksenofobię. Unia Europejska nierzadko próbuje wymusić na Polsce pewne działania, a jeżeli Polska nie chce ich zrealizować wtedy naraża się na nienawiść ze strony mediów jak i eurokratów. Tak było chociażby w przypadku przyjmowania uchodźców z krajów muzułmańskich. Rząd nie zgodził się na ich przyjęcie dlatego też na świecie Polska wyzywana była od ksenofobów, czy rasistów.

Ostatnio kilkadziesiąt znanych osób zarówno w Polski jak i z całego świata oskarżyło Polskę o homofobię i represjonowanie środowisk LGBT (chodzi głównie o ostatnie wydarzenia związane z aresztowaniem Michała Sz. „Margot”) i wysłało list w tej sprawie do szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen.

- W tym liście tym kozłem ofiarnym zostaje ustanowiona mniejszość. Staje się ona czymś świętym, swego rodzaju totemem, znakiem rozpoznawczym, wokół którego inteligencja może się na powrót zgromadzić - zaznaczył socjolog.

- Ponieważ LGBT staje się religią, pojawią się pewne tabu, np. nie będzie można robić niektórych badań, bo będzie się narażonym na oskarżenia, że nie stoimy po stronie ofiar - przekonywał.

Według socjologa lepiej byłoby gdyby liberalne centrum broniło „sfery wolnej debaty i autonomii uniwersytetów, a nie stawiało się po którejś ze stron.”

- Elity skupiają się często na działaniach symbolicznych, pomijając kwestie codziennych wyrzeczeń, które mogłyby poprawić sytuację mniejszości. Bohaterowi nierzadko zależy na tym, by ofiara pozostała ofiarą. Jej status bowiem jest źródłem jego kapitału moralnego - puentował socjolog Michał Łuczewski.

Agnieszka Malinowska