Największy kryzys miał być w pierwszym tygodniu zakażenia.

- Towarzyszyło temu ogólne osłabienie. Ktoś dzwoni i nie mam siły sięgnąć po telefon. Wiedziałem, że muszę zjeść śniadanie, ale jednocześnie miałem wstręt do jedzenia i w dodatku nie miałem siły podnieść bułki. Miałem problemy z wzięciem prysznica. Ciągnął się w nieskończoność, bo każda czynność trwała dwa razy dłużej - mówi senator Libicki.

- Jest tu przygotowanych czterysta łóżek - zajętych jest sto. Po respiratorem są teraz zdaje się dwie osoby. Nigdy nie wiadomo kogo to trafi. Lekarze też nie wiedzą. W przypadku mojej osoby myślenie było zapewne takie: Libicki jest niepełnosprawny, więc ma chorobę współistniejącą. Zapakujmy go więc do szpitala, bo to grupa ryzyka. Ja to w sumie przeszedłem dość gładko. Jest tu też mężczyzna w moim wieku, który jest właśnie pod respiratorem. Nie ma reguły. Podobnie jest zresztą z zakażeniem. Ja i ojciec jesteśmy w szpitalu, a mama i siostra są czyste. Byliśmy wszyscy w tym samym domu. Trudno jest ustalić kryteria dla tego wirusa - dodał senator.

- Mam wrażenie, że schudłem, ale nie mam tu wagi - dorzuca.

Internauci nie pozostawili suchej nitki na tej "dramatycznej" relacji mającej usprawiedliwić utrzymywanie restrykcji.

- Dramatyczne przeżycia senatora . Ogólne osłabienie. Nie mógł podnieść bułki , musiał jeść kanapki , bez skórki , masełko cienko , żeby nie było za ciężko. Lockdown konieczny. #zajob - napisał w komentarzu jeden z internautów.

- Gorączka 40 st -napady mocnych dreszczy w całym ciele - niesamowity, okropny, rwący ból mięśni -mocny, wyczerpujący kaszel -kompletny brak siły, słanianie się na nogach To moja relacja z grypy w lutym - skomentowała pani Anna.

- Libickiemu ktoś pewnie przystawił lufę do skroni i kazał opowiadać te bzdury - napisał inny internauta.

- No to mamy nowy objaw. "Niemożność bułkowa". Piekarze w całej Polsce wstrzymali oddech - skwitował inny.