"Ja na szczęście nie przechodziłem koronawirusa mocno – miałem wprawdzie objawy, nie miałem zapachu i smaku, pobolewały mnie plecy, ale mogłem normalnie funkcjonować przy domu. Ale są przypadki naprawdę bardzo, bardzo ciężkie. Dlatego musimy uważać." - mówił Adam Małysz na spotkaniu z dziećmi, tzw. "akcji edukacyjnej". 

"Przede wszystkim przestrzegam, żeby jednak cały czas używać maseczki i jak najczęściej dezynfekować ręce. Zawsze mam ze sobą płyn do dezynfekcji. Przybijam raczej „żółwika” niż się z kimś witam, ale mimo wszystko dezynfekuję ręce" - kontynuował skoczek. 

Jako przykład Małysz dawał Japonię: "Tam od razu ludzie, którzy czują się przeziębieni, jeszcze przed wizytą u lekarza, już zakładają maseczki, żeby nie rozprzestrzeniać bakterii i wirusów na zewnątrz. Nie bójmy się tych maseczek – teraz maseczki są bardzo różne, mamy także plastikowe przyłbice powodujące izolację. Wszystko co daje izolację i nie pozwala – jeśli ktoś jest zakażony – wyrzucić wirusa na zewnątrz, jest po prostu dobre".

Adam Małysz zasłynął także krytykowaniem "homofobii" w sporcie, a w 2015 roku popierał kandydaturę Bronisława Komorowskiego na prezydenta Polski.