Największy problem dla osób sparaliżowanych stanowi przewodnictwo. Zapewnienie im technologii, jaka zastępuje przerwane połączenia nerwowe oznacza nic innego, jak danie drugiego życia. Wymagane są jednak etapy przejściowe. Nie jest możliwe, aby człowiek działał niczym zdrowa osoba na zasadzie „magicznej różdżki”. Krokiem ku temu jest odczytywanie aktywności mózgu. Instytut Neuronauki Weilla z San Francisco wdraża nową formę protez.

Urządzenie wykorzystuje techniki uczenia maszynowego do rozpoznawania w jakim stopniu użytkownik będzie kierował kursorem myszy. Przełom stanowi stworzenie rozwiązania jakie nie wymaga treningu, ale działa od ręki. Tym samym wraz z podłączeniem do protezy użytkownik zyskuje możliwość interakcji z urządzeniem. Za badaniami w tym zakresie stoi profesor nadzwyczajny Karunesh Ganguly z Departamentu Neurologii z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco.

Technologia ECoG, czyli tabli elektrodowych już zyskała możliwość stosowania u epileptyków. Osiągnęła na tyle dojrzałość, że pozwala na długoterminowe śledzenie aktywności mózgu. Artykuł z łam "Nature Biotechnology" autorstwa Daniela Silversmitha, Reza Abiri oraz Nicholasa Hardy’ego we współpracy z cytowanym Ganguly rozwija koncepcje BCI, czyli połączeń z mózgiem. Kryją się tutaj trzy płaszczyzny zastosowań. Pozwalają wskutek swego rozwoju na stworzenie możliwości zastępowania urządzeniami połączeń nerwowych i tym samym umożliwienie docelowo w tkankach zastąpienie łączności w ramach układu nerwowego, tym samym usunięcie paraliżu na przykład wskutek przerwania ciągłości rdzenia kręgowego.

W znaczeniu mediów społecznościowych pozwalają na tworzenie wejścia do świata wirtualnego z przeżywaniem bodźców, a tym samym z poziomem realizmu, jaki wcześniej był nieobecny. Stwarza również możliwość kierowania maszynami, w tym bronią w sposób jaki wykracza poza ujęte dzisiaj możliwości. Tym samym otwiera furtkę do żołnierzy jacy posiadają kilkukrotnie większą skuteczność na polu walki niż do tej pory.

Zarazem jednak ukazuje znaczenie samouczących się maszyn. To właśnie mechanizm wyciągania wniosków automatycznie stoi za sukcesem we wprowadzeniu rozwiązania do powszechnego użycia. Igor Bakhariew na łamach "Inside Scandinavian Business" wskazał na również nowe zagrożenie - transhumanizmu. Za nim stoi nic innego, jak przekonanie, że człowiek zastępuje Boga i za pomocą technologii przejmie kontrolę. Za tym idzie również kwestia posiadania dostępu do rozwiązań w oparciu o płacę. Kto nie ma pieniędzy, ten nie odzyska możliwości chodzenia, a także nie zyska możliwości zarezerwowanych dla majętnych.

Autor książki „Future Crimes” Marc Goodman wskazuje, że "teraz po raz pierwszy w historii ludzkie ciało samo w sobie jest przedmiotem cyberataków i jesteśmy całkowicie na to nieprzygotowani". W 2020 roku wedle szacunków Intela i Cisco do sieci zostanie podłączonych dwieście miliardów urządzeń. Do nich zaś dołączają nie tylko czujniki stacji pogodowych, ale również maszyny, które ratują ludzkie życie i pozwalają na zdalne śledzenie stanu zdrowia. Tym samym rodzi się również obawa przed nowym zagrożeniem.

Epidemia koronawirusa obudziła znów obawy odnośnie zagrożenia bronią biologiczną. Naukowcy ze szkoły Paula G. Allena Informatyki oraz Inżynierii na Uniwersytecie Waszyngtońskim wskazują, że obecnie nie ma śladów, że są podejmowane akcje włamań do miejsc przechowywania danych DNA. Rodzi się jednak pytanie, kiedy nastąpią.

Sparaliżowani chodzą - to scenariusz optymistyczny. Pesymistyczny wskazuje chociażby bioetyk Alex Pearlman, że implantowanie ludzi to jeden z elementów przejmowania osób. Dla niektórych wprowadzanie do swoich komórek aplikacji śledzących na Covid-19 stanowi odpowiednik implantu. Wraz jednak z rozwojem technik do zapobiegania chorobom istnieje podejrzenie, że dojdziemy do zapisywania informacji o naszym zdrowiu w naszym ciele. Pod względem użyteczności taki system omija szereg ograniczeń i wprowadza nowe sposoby interakcji z pacjentem. Tylko nie ma pewności, czy będą tutaj jakieś granice ingerencji. Jeszcze pół roku temu w Polsce nikt nie podejrzewał, że nagle wszystkich obejmie prawo określające, czy mają w ogóle prawo wyjścia z domu i na jakich zasadach. Koronawirus stanowi zaś doskonałą szansę do wprowadzania nowych rozwiązań technologicznych z ich konsekwencjami widocznymi dopiero za dziesięć i więcej lat.

Jacek Skrzypacz