Współcześnie pop kultura zdominowana jest przez lewice. Podobnie jest i z komiksami. Wściekłość lewicy wywołuje wszelkie naruszenie jej monopolu w kulturze. Tak też się dzieje i w wypadku wydawanego przez Sławomira Zajączkowskiego czasopisma poświęconego komiksom „Komiks i my”, którego nowy 12 znalazł się na rynku.

 

Twórca czasopisma Sławomir Zajączkowski to scenarzysta doskonałych komiksów historycznych wydawanych przez Instytut Pamięci Narodowej. Choć nie miał intencji zrobienia pisma nacechowanego politycznie, to jednak lewica alergicznie zareagowała na pojawienie się na rynku pisma, którego twórcy zakorzenieni są w cywilizacji zachodniej i nie żywią uprzedzeń wobec cywilizacji łacińskiej, Polski czy katolicyzmu.

 

Na 72 stronach 12 numeru czasopisma „Komiks i my” czytelnicy znajdą: fragment z opowieści rysunkowej Artura Bartelsa „Pan Atanazy Skorupa, człowiek postępowy” z 1858, fragment opowieści rysunkowej „Łapigrosz” z 1858 autorstwa Artura Bartelsa zilustrowanej przez Cypriana Kamila Norwid. Ryciny i szkice do książek „Plejada polska” z 1857, „Prorok Matwiej przed pieczarą” z 1750 autorstwa Leontija Tarasowicza, Kozačkovs’kij Averkìj Simonovič, Artur Grottger „Trzy dni z życia polskiego rycerz”, Roomeyn De Hoogh „Wypadek hrabiego Stanisława Potockiego” z 1678. Prace Artura Bartelsa „Pan Eugeniusz”. Artykuły Sławomira Zajączkowskiego „Paryskie albumy Jana Wilczyńskiego” i „Wczoraj, Dziś, Jutro - karton Artura Grottgera z 1857 roku”. Recenzje autorstwa Sławomira Zajączkowskiego pracy „Rytowane Pamiętniki Paska wg. Jana Nepomucena Lewickiego” z 1850-1853. Krytyczny tekst o polskich tygodnikach ilustrowanych autorstwa Cypriana Kamila Norwid z 1880.

 

Prawicowego i katolickiego ducha magazynu oddają dwa teksty Sławomira Zajączkowskiego „Komiks frankofoński w służbie Mahometa” i „V jak Vendetta” zawarte w jednym z pierwszych numerów czasopisma. W swoim artykule o pro islamskiej propagandzie we frankofońskich komiksach Sławomir Zajączkowski przypomniał, że agresywność i zbrodniczość islamistów jest taka sama od wieków. Zdaniem scenarzysty komiksów islamiści opanowują Europę systematycznie, nie napotykając żadnego oporu. Najazd islamistów wspierają korporacje chcące mieć tanią siłę roboczą oraz lewica chcąca poprzez kosmopolityzm i wielokulturowość zniszczyć dotychczasowe narodowe tożsamości na zachodzie. Celem samych islamskich imigrantów jest zniszczenie Europy.

 

Według Sławomira Zajączkowskiego wsparciem propagandowym dla islamistów jest zdominowana przez lewice pop kultura. Frankofońskie komiksy kreują pozytywny wizerunek muzułmanów, są instrumentalnie wykorzystywane do szerzenia lewicowej propagandy. Już w latach 90 muzułmańscy bohaterowie komiksów przedstawiani byli jako ponadprzeciętnie wrażliwi, atrakcyjni, empatyczni i tolerancyjni. Równocześnie biali byli kreowani na negatywnych bohaterów komiksów. Pozytywny wizerunek muzułmanów wzbogacany był kreowanie pozytywnego wizerunku lewicy. W Polsce komiksy takie publikowały wydawnictwa znane ze swoich lewicowych sympatii i współfinansowane np. przez agendy rządu francuskiego.

 

Zdaniem naczelnego magazynu frankofońskie komiksy historyczne przedstawiały islamską wersję historii. Arabowie kreowani są w nich na pełnych tolerancji, a chrześcijanie na oprawców prześladujących Żydów i krwawych psychopatów. Autorzy takich prac wmawiali czytelnikom w duchu wojującego ateizmu, że religie prowadzą do krwawych wojen i nieszczęść (obsesyjna fanatyczna nienawiść do chrześcijaństwa jest częsta we francuskiej pop kulturze). Przesłanie komiksów było ekumeniczne, głosiło, że muzułmanie i chrześcijanie wierzą w tego samego boga, podczas gdy zdaniem autora artykułu redaktora naczelnego pisma „Komiks i my” islam to religia wywodząca się z pogaństwa.

 

Według Sławomira Zajączkowskiego sukcesowi islamizacji sprzyja to, że posoborowy katolicyzm szerzy pacyfizm i ukrywa prawdziwą tożsamość Kościoła walczącego. Islamistów i europejską lewicę łączy wspólna nienawiść do chrześcijaństwa.

 

W kolejnym artykule tym razem opisującym komiks „V jak Vendetta” Sławomir Zajączkowski przypomniał o okultystycznych zainteresowaniach twórcy tego komiksu, popularności tego komiksu w środowiskach zwalczających etykę katolicką i obecność Kościoła w życiu publicznym, i zarzucił, że komiks ten jest sztucznie promowany.

 

Zdaniem redaktora naczelnego magazynu komiks „V jak Vendetta” kreuje negatywny wizerunek prawicy. Bohater komiksu walczy z prawicową dyktaturą i usiłuje obudzić społeczeństwo pogrążone w letargu. Prawicowe władze prowadzą obóz koncentracyjny, w którym izolują i torturują, kolorowych, pederastów i opozycjonistów.

 

Celem bohatera komiksu, według Sławomira Zajączkowskiego, nie jest wyzwolenie, ale sprzeczna z chrześcijaństwem krwawa zemsta i wywołanie anarchii. Bohater, by ukształtować nowego człowieka, zdolny jest to zadawania cierpień ludziom, którzy mu zaufali. Jak bolszewicy idee stawia ponad człowieka.

 

Zdaniem Sławomira Zajączkowskiego twórca komiksu „V jak vendetta” głosi „że pełnie człowieczeństwa, pełnie wolności, człowiek osiąga w terrorystycznej, anarchistycznej ekstazie, w momencie niszczenia systemu”. „V jak vendetta” doskonale indoktrynuje w lewicowym duchu.

 

Sławomir Zajączkowski to wydawca 12 numerów czasopisma „Komiks i My” . Scenarzysta takich komiksów ja albumy z serii Lux in tenebris (dziejącego się w piastowskiej Polsce), W imieniu Polski Walczącej (serii komiksów IPN o Armii Krajowej), Wilcze tropy (serii komiksów IPN o żołnierzach wyklętych). Scenarzysta komiksów „Pochód zimowy 1918-1920: Epopeja 5. Dywizji Syberyjskiej”, „Ale w radiu nic nie mówili. Komiks o Lubelskim Lipcu 1980”, „Wyzwolenie? 1945”, „Korfanty”, „Łupaszka. 1939”.

 

Jan Bodakowski