Zgłoszenie o pożarze wpłynęło o godz. 17.19. 10 minut później straż pożarna była na miejscu, jednak pożar był już rozwinięty.

- W tym momencie mamy objęte pożarem prawie 8 tys. mkw. różnych substancji – są to zgromadzone plastiki, są to substancje w DPL-ach (plastikowych zbiornikach – red.) o pojemności 1 tys. l o nieznanym nam jeszcze składzie chemicznym, ale bardzo palne. Mamy dużą emisję dymu i trudne warunki działań: jest duże promieniowanie cieplne, strażacy cały czas pracują w ochronie dróg oddechowych - powiedział nadbrygadier Jacek Kleszczewski.

Nie ma na razie informacji o poszkodowanych. Większość substancji składowano na świeżym powietrzu. Spłonęła jednak również część 160-metrowej hali z "nieokreślonymi pojazdami".

Nie wiadomo, jakie dokładnie substancje znajdują się w pojemnikach. Strażacy podejrzewają, że są to materiały ropopochodne i rozpuszczalniki.

Dym jest toksyczny. Jednak na szczęście unosi się do góry, nie stwarzając bezpośredniego zagrożenia dla mieszkańców.

Prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński zachęcił mieszkańców, by pozostali w domach i mieli zamknięte okna.

Rzecznik wojewody śląskiego Alina Kucharzewska powiedziała, że pracownicy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska i strażacy jednostki chemicznej szykowali się do rozpoczęcia pobierania serii próbek wody z Przemszy.

Samorządowcy Sosnowca podkreślili, że "w ostatnich miesiącach miasto zawiadamiało prokuraturę i służby środowiskowe o nielegalnym składowisku odpadów znajdującym się na prywatnej działce w rejonie ul. Radocha".