Cóż zachowanie tego (p)osła raczej nie koliduje z jego poziomem intelektualnym i moralnym, a wśród grupy przestępczej o nazwie „Parlamentarzyści III RP” zasadniczo odbiega tylko minimalnie od standardów stada. Chociaż czasami zachowuje się jak Al Pacino w „Człowieku z blizną”, szczególnie kiedy tamten miał nosek uwalany w czymś białym (zapewne mące). Dlatego nie bez powodu ma więc w niektórych środowiskach ksywę „Koksik” (taką samą, jak wiele lat temu, w czasach swojego premierowania Leszek Miller, ale to nie temat na dzisiejszy felieton). Cóż, ksywa rzecz święta – taki znany miłośnik zegarków, transportu, Ukrainy i czterech milionów w gotówce Sławomir Nowak to miał „Lolo Pindolo” i pewnie mu się ta ksywa pod celą na dalekiej UPA-inie przyda. Może zostanie nawet kobietą, jak niejaki Margot, czyli Michał Sz. I odkryje w sobie zamiłowanie do LGBTQ-usowania w praktyce (więziennej). Wróćmy jednak do Nitrasa.

Otóż oznajmił on nam wszystkim z wysokości sejmowej trybuny, że „siedząc w ławach poselskich jesteśmy zmuszeni słuchać komentarzy pana posła Korwin-Mikkego, które nie mieszczą się w jakichkolwiek standardach demokratycznej dyskusji parlamentarnej".

- Przed chwilą usłyszeliśmy słowa skierowane do posłanek KO. Pan poseł powiedział, że debata o prawach zwierząt odbywa się tylko dlatego, że kiedyś przyznano kobietom prawo do głosowania. A później powiedział, że kobiety nadają się tylko do haremu. Wszyscy to słyszeli. Pana słowa świadczą o tym, że jest pan po prostu chamem i nie powinien pan w tej izbie zasiadać. Skieruję wniosek do komisji etyki o ukaranie pana. To co pan robi, przynosi wstyd izbie i uniemożliwia nam debatę na temat ważnych spraw - mówił Nitras.

Prowadząca wówczas obrady wicemarszałkini Małgorzata Gosiewska (której poziom intelektualny i moralny również jest na poziomie Nitrasa, o czym najlepiej świadczy jej bratanie się z danderowcami) stwierdziła, że jeśli Korwin-Mikke rzeczywiście użył takich słów, to jest to „oburzające”, a sprawa powinna trafić do komisji etyki. Zapewniła też, że osobiście zweryfikuje to stenogramach z posiedzenia. Cóż, moje zdanie o Gosiewskiej zawsze było fatalne, więc zaskoczony nie jestem. Zwłaszcza, że pani marszałkini nie pozwoliła Korwin-Mikkemu na odniesienie się do tych zarzutów. Ot uroki demokracji.

Dlatego mógł zrobić to dopiero później na Twitterze.

- W rzeczywistości powiedziałem, że jeśli Polacy będą tak wychowywani, że nie będą umieli zabijać, to przyjdą muzułmanie, którzy to umieją - i Polki powędrują do haremów. I rzeczywiście: zdecydowana większość anty-futerkowców to kobiety; zgadza się? - napisał Korwin-Mikke. Cóż, proste i logiczne. Tak, to jest logicznie spójne. W przeciwieństwie do bełkotu Nitrasa. Poza tym o żesz orzeszku, akurat Sławomir Nitras, jako szczególny autorytet moralny powinien być ostatnim do oceniania innych. Ponieważ jemu wyjątkowo brakuje jakichkolwiek kwalifikacji i to zarówno intelektualnych, jak i moralnych, żeby oceniać kogokolwiek łącznie ze Słowikiem, Masą, czy samym Hanibalem Lecterem.

Tak więc ów (p)oseł po raz kolejny dał dowód swojego intelektualnego ograniczenia, czego efektem jest kompletne niezrozumienie wypowiedzi Korwina. Ponieważ jest to prosty ciąg przyczynowo-skutkowy, to pan (p)oseł mógł nie zrozumieć.

Piotr Stępień