Piotr Duda w wywiadzie udzielonym polsko-węgierskim mediom uważa, że „Solidarność” nikogo nie odrzuciła, natomiast sama została porzucona czy nawet oszkalowana przez tych, którzy działali na jej szkodę. Podkreślił, że choć Lech Wałęsa ma swoje miejsce w historii Związkowej mimo swojej przeszłości, to jednak prawdziwy laur trzeba oddać odważnym kobietom, jak Alina Pieńkowska czy Anna Walentynowicz.

- Historię pisali zwycięzcy. Lech Wałęsa szybko wyczyścił władze Związku z ludzi, którzy byli wobec niego krytyczni. Do tego po roku 1989 zawarł deal z ludźmi pokroju Kiszczaka i zwyczajnie nas oszukał oraz wykorzystał, czego efektem była dzika prywatyzacja, wzmacnianie lewej nogi i bezkarność komunistycznego aparatu, w tym komunistycznych zbrodniarzy. Do tego "Gazeta Wyborcza", na której uwłaszczył się Michnik i spółka. To przecież była gazeta za społeczne pieniądze. Tymczasem przejęła to grupa prywatnych osób, zwalczających Solidarność – powiedział Przewodniczący NSZZ. Może ten fakt nie jest znany ani zażartym czytelnikom ani przeciwnikom tej opiniotwórczej gazety.

W toku rozmowy, padło pytanie o rolę Kościoła katolickiego w powstaniu i rozwoju „Solidarności”. Piotr Duda początkowo ostudził redaktora Kosińskiego, po czym przyznał jednak, że "to nie kto inny jak Św. Jan Paweł II obudził w nas Solidarność".

- Gdyby nie jego wybór i gdyby nie pierwsza pielgrzymka do Ojczyzny w 1979 roku, która za wezwaniem Ducha Świętego odmieniła oblicze tej ziemi, Solidarności pewnie by nie było. W Kościele mieliśmy zawsze wiernego sojusznika, a wielu odważnych kapłanów wspierało nas nawet za cenę życia. Nieprzypadkowo patronem NSZZ „Solidarność” jest nasz kapelan, Błogosławiony ks. Jerzy Popiełuszko. Ponadto jesteśmy związkiem chrześcijańskim, opartym na społecznej nauce Kościoła. Dlatego odpowiem tak – Solidarność miała wsparcie w Kościele, który jej siłę potrafił mądrze ukierunkować. W chwilach trudnych pomagał, w chwilach triumfu uczył pokory, a gdy się pogubiliśmy to nas napominał. Trudno sobie wyobrazić Solidarność bez Kościoła - powiedział.

Dalej dodał iż Solidarność jest ruchem zbudowanym na wartościach chrześcijańskich, odcinając się od wypowiedzi tych osób, które próbują promować ideologię gender i liberalizm pod sztandarem Solidarności. Na pytanie o kierunek, w jakim zmierza dzisiaj Polska, Piotr Duda odparł, że od 5 lat nasz kraj zmierza w stronę realizacji postulatów z 1980 roku, ale przestrzegł przed triumfalizmem – wskazując realne zagrożenie w obozie liberalnym.

- To, co dzisiaj wywalczyliśmy możemy stracić. Jeśli w przyszłości wybierzemy liberałów, wszystko może zacząć się od nowa – podsumował.

Podczas 38 pielgrzymki Ludzi Pracy na Jasną Górę, Piotr Duda stwierdził, że "związek zawodowy Solidarność nie przetrwałby, gdyby nie jedność ludzkich serc; tej jedności zabrakło ostatnio politykom Zjednoczonej Prawicy”.

– To może być wstrząs dla wyborców tego ugrupowania. Jednak warto znać te słowa, mieć ich świadomość. Z tego miejsca chcę powiedzieć, że Polska, nasza ukochana ojczyzna, to dobro wspólne wszystkich Polaków, a nie interesy partyjne i czas najwyższy się ocknąć, usiąść i prowadzić prawdziwy dialog między sobą dla dobra Polski i Polaków, bo przed nami duże problemy do rozwiązania, a nie problemy partykularne partii politycznych – dodał Przewodniczący Solidarności, po czym wypunktował współczesne problemy polskiej gospodarki, wśród których poruszył sprawę niekorzystnego wpływu prawa Unii Europejskiej.

Podsumowując: NSZZ „Solidarność” nie wzięła się znikąd, powołał ją Bóg, a ludzie pracują nad jej trwaniem i znaczeniem. Bardzo ważnym stwierdzeniem jest to, że „Solidarność” poddaje się napomnieniom Kościoła, jednoczy się z nim, nie odcina – jak czynią to zwolennicy „nowej” – parodii Solidarności.

Aleksandra Pietkiewicz