W ocenie prof. Krzysztofa Simona, za wzrost zakażeń odpowiedzialne są osoby, które nie przestrzegają wprowadzonych w związku z epidemią restrykcji. – Ludzie zamiast masek zakładają przyłbice, jakby się szykowali na kolejną bitwę pod Grunwaldem, nie myją rąk, ignorują dystans społeczny – wskazał, dodając przy tym, że z drugiej strony policja nie egzekwuje przestrzegania obostrzeń.

Krzysztof Simon wyraził pogląd, iż problem stanowi także tolerowanie ruchów antyszczepionkowych i antymaseczkowych. Ocenił, że jest to "działalność na szkodę państwa".

– To jest skrajna głupota, działanie antypaństwowe, którego nie jestem w stanie zrozumieć. To są grupy szkodników społecznych. Wszyscy wiedzą, że maska chroni przed szerzeniem zarazków. Wszyscy wiedzą, że obraz choroby zależy od ilości cząstek wirusa, które się przedostaną do organizmu, a maska to ogranicza. Wiadomo, że ok. 40-60 proc. ludzi, którzy się zakazili, choruje lżej, jeśli wcześniej używali masek – powiedział Simon.