Film jest oparty na objawieniach Fulli Horak, Ojca Pio i o. Stanisława Papczyńskiego. Jest to fabularyzowany dokument, w którym wiele osób, w tym przyjaciel Ojca Pio, wypowiada się na temat czyśćca. Poza przypomnieniem, że czyściec naprawdę istnieje, wypowiadający się przypominają o dawno zapomnianych prawdach katolickich, jak to, że piekło naprawdę istnieje, istnieją kary za grzechy, które trzeba odbyć w tym albo przyszłym życiu, cierpienie może mieć sens wynagradzający.


Będąc na premierze, byłem pozytywnie zaskoczony, że na dużym ekranie to wszystko wybrzmiało i o wiele więcej. Film pokazuje bowiem w sposób prosty i jasny, że czyściec jest konieczny, bo tego wymaga Boża sprawiedliwość. Wskazuje, że największe cierpienie na ziemi jest mniejsze niż najmniejsze w czyśćcu – stąd zachęta, aby już tu w doczesności dobrowolnie pokutować. Podkreśla, że dusze czyśćcowe bardzo cierpią i same sobie pomóc nie mogą, dlatego tak ważna jest nasza pomoc, okazywana im poprzez modlitwy, umartwienia, uczynki miłości wykonywane w ich intencji.


Wśród osób zabierających głos jest m.in. egzorcysta ks. Aleksander Posacki, ks. Wojciech Skóra MIC (postulator procesu beatyfikacyjnego o. Stanisława Papczyńskiego) czy ks. Dominik Chmielewski SDB, założyciel prężnej wspólnoty Żołnierze Maryi. Poza tym są to kapłani z Włoch i Francji. Bardzo ciekawym elementem jest prezentacja Muzeum Dusz Czyśćcowych, które powstało w Rzymie przy jednym z kościołów. Jest to chyba jedyne miejsce na świecie, gdzie są zgromadzone eksponaty związane z duszami czyśćcowymi (np. modlitewnik, na którym dusza odcisnęła dłoń, co wygląda jakby ktoś wypalił kształt dłoni na kartce).


Głównym przesłaniem filmu jest wezwanie do osobistego nawrócenia, spowiedzi i pokuty, a drugim – modlitwa za dusze czyśćcowe. Jest w nim też zachęta, aby każdą, najdrobniejszą uciążliwość czy cierpienie, jak ból głowy, ofiarowywać w intencji tych dusz.


Film promuje postać Fulli Horak, w którą wcieliła się Małgorzata Kożuchowska. Aktorka czyta nawet fragmenty jej dzieła „Zaświaty”, w której dusze czyśćcowe opisały, jak wygląda niebo, piekło czy czyściec. Chociaż jest to jedynie objawienie prywatne, w które katolik nie ma obowiązku wierzyć, to wizja kręgów, którą roztacza Fulla Horak, jest interesująca. Stefania Fulla Horak była Lwowianką, urodzoną w Tarnopolu w roku 1909. Studiowała filozofię, skończyła lwowskie konserwatorium, pracowała jako nauczycielka muzyki. W czasie wojny była łączniczką AK. Zmarła w Zakopanem 9 marca 1993 roku.


Wspomnianymi na początku mankamentami filmu, są, w moim odczuciu przynajmniej, przede wszystkim sceny fabularne filmu. Jest ich niewiele, są mało przekonujące, prawie nic nie wnoszą do filmu, poza niepotrzebnym sentymentalizmem. Rozumiem jednak intencje reżysera, która chciał dzięki Małgorzacie Kożuchowskiej czy Idzie Nowakowskiej (która gra w jednej scenie), przyciągnąć więcej młodych ludzi i uczynić film bardziej kinowym. Poza tym, przez to, że film jest wypełniony treścią, jest za długi i w pewnym momencie staje się męczący. Można też dyskutować czy wszystkie wątki w filmie są konieczne, jak wątek śmierci klinicznej (zapewne znowu ukłon w stronę współczesnej publiczności). Wadą wydaje się też dobór muzyki, która jest trochę zbyt patetyczna i ciężka, co znowu nadaje produkcji niepotrzebnego rysu sentymentalizmu.


Zasadniczo, trzeba jednak powiedzieć, że „Czyściec” to bardzo potrzebny dokument, w którym jest niesamowicie wiele treści, który skłania do nawrócenia i modlitwy za zmarłych. Zachęca też do sięgnięcia po książkę Fulli Horak i inne dzieła mistyków poświęcone czyśćcowi. Jeśli nawet obejrzą go tylko wierzący, w tym kapłani i siostry zakonne, to może przyniesie ten skutek, że w samym Kościele odżyje nabożeństwo za dusze czyśćcowe i powróci refleksja, że Bóg jest nie tylko miłością, ale też sprawiedliwością.